BioVolt

Bakterie dadzą energię ze ścieków?

Od kilku lat trwają badania nad mikrobowymi ogniwami paliwowymi. Urządzenia te przy pomocy bakterii mają przetwarzać ścieki w czystą wodę i energię. Ostatnio firma Cambrian Innovation pochwaliła się zakończonymi sukcesem pierwszymi badaniami w terenie.

Firma stworzyła urządzenie o nazwie BioVolt. Dziennie przetwarza ono 2250 litrów ścieków gospodarczych w czystą wodę. Takiej oczyszczonej wody wystarczy dla 15 osób. Jednocześnie BioVolt produkuje energię elektryczną. Ta innowacyjna oczyszczalnia wykorzystuje bakterie geobacter i Shewanella oneidensis. Podczas procesu oczyszczania ścieków bakterie uwalniają z nich elektrony, co skutkuje jeszcze jednym pozytywnym efektem – wstrzymuje wzrost bakterii i kontroluje ich liczebność.

BioVolt to przełomowe odkrycie, które pozwoli zaoszczędzić energię przy oczyszczaniu ścieków. Czekamy z niecierpliwością na dalsze badania nad BioVoltem i wprowadzenie go do powszechnego użytku.

fritsch-durisotti.com.

Bambusowy skuter

Było o bambusowym rowerze, teraz idąc krok dalej napiszemy o bambusowym skuterze!

Francuski projektant i designer, Antoine Fritsch zaprojektował  ekologiczny skuter wykonany z bambusa. Okazuje się, że bambus to idealne tworzywo, na bazie którego można stworzyć liczne środki lokomocji. Skuter nie tylko wygląda ciekawie, ale i ma ciekawe osiągi. Może jeździć z prędkością około 35km/h, a na jednym załadowaniu przejedzie nawet 40 kilometrów.

Oprócz bambusa do budowy skutera użyto stali, aluminium i gumy. Skuter wyposażony jest w silnik elektryczny. Aby uruchomić maszynę, najpierw trzeba rozpędzić się na niej jak na hulajnodze – dopiero później silnik „się ożywi” i wykorzystana będzie moc elektryczna.

Na chwilę obecną rower znajduje się w fazie testowej – po świecie jeździ kilka prototypów, a jeśli wszystko dobrze pójdzie, wkrótce zostanie wprowadzony do produkcji masowej.

Więcej informacji na stronie samego designera, fritsch-durisotti.com.

http://www.hafstudio.is/growing-jewelry/

Trawiasta biżuteria

O ekologicznej biżuterii pisaliśmy nie raz, nie dwa. Pora na kolejne doniesienia z sekcji eco-beauty. Pojawiła się seria pierścionków z ….trawą! Tak! Trawiaste pierścionki są piękne, ale czy użyteczne!?

Pierścionki z trawą są obecnie prawdziwym hitem, jednak daleko im do stricte ekologicznych przedmiotów.  W miejscu standardowego oczka pierścionka, designerzy umieścili doskonale przyciętą trawę. Taki pierścionek kosztuje około 140 euro za sztukę – jest to dużo, zważywszy na to, że w wyniku nieodpowiedniej pielęgnacji, trawa w pierścionku może szybko uschnąć i z pięknej eko ozdoby zostanie tylko kawałek metalu (szlachetnego lub nie).

Drodzy Państwo, kto z Was skusiłby się na taki pierścionek?

 

Więcej info na stronie: http://www.hafstudio.is/growing-jewelry/

www.asantebikes.com

Rower z bambusa

Polski młody start-up – Asante Bamboo Bikes postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym. Wymyślili, stworzyli prototyp i wprowadzili do produkcji bambusowe rowery. Rowery wykonane w znacznej mierze z bambusa mają jeszcze jedną misję – dzięki ich produkcji wspierani są mieszkańcy Afryki. Polska firma produkuje rowery w Ghanie, a potem sprzedaje je w Wielkiej Brytanii i Szwecji (już wkrótce rozpocznie się sprzedać w Danii i Szwajcarii). Rowery nie należą do najtańszych, ale warto wydać na nie kilka tysięcy złotych. Są to rowery ekologiczne, wyprodukowane ręcznie przez młodzież mieszkającą w Afryce. Każdy sprzedany rower to równowartość jednego stypendium dla zdolnego ucznia z Ghany.

Rowery są naprawdę piękne, a do tego praktyczne, ekologiczne i sprzedawane w szczytnym celu.

Więcej o rowerach Asante poczytać można na stronie www.asantebikes.com – polecamy! Na tej stronie możecie też kupić taki oryginalny zielony rower J

Zrób sobie mleko

Zrób sobie mleko!

Mleko roślinne bije wszelkie rekordy popularności. Na rynku dostępnych jest coraz więcej różnych rodzajów mleka roślinnego, począwszy od mleka sojowego, przez ryżowe, migdałowe, po wszelkiego rodzaju mleka orzechowe. Okazuje się, że zamiast sięgać po mleko w kartonie na sklepowej półce, równie dobrze możemy takie mleko przygotować samodzielnie w zaciszu domowym. Jak?

Do przygotowania takiego mleka potrzebujemy surowca (nasiona/orzechy) oraz wodę. Przygotowane nasiona/orzechy w ilości około 1 szklanki namaczamy w 3-4 szklankach wody i odstawiamy, najlepiej na noc a minimum na 5 godzin. Namoczone nasiona płuczemy i zalewamy świeżą wodą (również 3-4 szklanki). Miksujemy blenderem. Powstałą masę przeciskamy przez drobne sito lub lnianą ściereczkę bądź gazę. Tak powstałe mleko można przechowywać w lodówce około 3 dni. Ale co ważne – pozostała po tłoczeniu mleka masa (papka) orzechów (nasion) nie jest wcale do wyrzucenia. Może ona stanowić doskonałą bazę do deserów na słodko.

Mleko roślinne doskonale nadaje się zarówno do samodzielnego picia, jak i do wszelkiego zastosowania kulinarnego – do pieczenia, do owsianek, do zup. Pyszne i zdrowe mleko roślinne posmakuje z pewnością nie tylko wegetarianom, ale i każdemu z Nas, a świadomość, że możemy przygotować je w domu samodzielnie powinna przekonać Nas, że zawsze możemy cieszyć się pysznym, świeżym i zdrowym mlekiem pod ręką.

ekologiczny-samochod-napedzany-kokosem

Samochód zasilany palmowymi orzechami?

Na filipinach powstał innowacyjny pojazd – samochód zasilany kokosem! Filipiny, które od kilku lat aktywnie walczą z szerzącymi się zmianami klimatu, postanowiły mieć swój wkład w ochronę Ziemi. W Manili zaprezentowano samochód w 3 wersjach (w zależności od wersji, samochody mogą przewozić od 6 do nawet 20 osób). Samochód niemal w całości powstał z ekologicznych i do tego odnawialnych surowców. W przeważającej mierze są to bambus i liście palmowe. Paliwo produkowane jest natomiast z orzechów palmy, czyli kokosów.

Pomysłodawcą pojazdu jest burmistrz miasta Tabontabon znajdującego się na Filipinach, pan Rustico Balderian. Autor projektu poczuł się zainspirowany pomysłem stworzenia samochodów, które mogłyby posłużyć do transportu miejskiego w miasteczku. Jak szacuje pomysłodawca, koszt produkcji jednego samochodu to około 4000 dolarów. Oby pomysł udało się jak najszybciej zrealizować, bo samochód wygląda bardzo ciekawie, i jeśli rzeczywiście spala tyle ile deklaruje autor prototypów (3.8 litra benzyny na 8 godzin nieustającej pracy silnika), to będzie to jedno z najbardziej opłacalnych aut na świecie.

Więcej informacji http://moto.onet.pl/ekomoto/karoseria-z-bambusa-naped-z-kokosa/qfq6r

Czy warto prać nowe ubrania?

Nowe ubrania – prać czy nie?

Czy kiedykolwiek kupując nową odzież w sklepie myśleliście o tym, żeby przed ubraniem ją uprać? Zakupy odzieży robimy w różnych miejscach –w  sklepach z odzieżą nową, w sklepach z odzieżą używaną, tzw. second handach, na targowiskach, w supermarketach i przez internet. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że odzież kupioną „z drugiej ręki” pierzemy przed ubraniem. A jak się rzecz ma w przypadku odzieży nowej fabrycznie? Czy taką odzież też należy potraktować detergentem przed kontaktem ze skórą?

Wnioski są wspólne dla wszystkich – każdą odzież którą kupujemy należy przed noszeniem uprać. Używaną, bo może być brudna, zawierać na sobie zarazki i bakterie i cechować się nieprzyjemnym nieświeżym zapachem, nową – ze względu na zawarte w niej konserwanty i chemiczne środki zabezpieczające, które mogą powodować liczne schorzenia zdrowotne, począwszy od wysypek na alergiach kończąc.

Idziesz do sklepu, nawet markowego butiku. Wybierasz spośród setek wzorów koszulę lub sukienkę, która przykuła Twoją uwagę. Idziesz do przymierzalni (wszak niewiele osób kupuje odzież bez mierzenia) mierzysz – dobra, pasuje jak ulał – biorę! W tym momencie powinna Ci się zapalić w głowie lampka ostrożności – ile osób zmierzyło ją przed Tobą? Niezależnie od tego, warto wyprać ją przed ubraniem na dłużej. Nawet jeśli kupisz fabrycznie zapakowaną odzież, może znajdować się na niej spora ilość chemikaliów, impregnatów i konserwantów, które mogą uczulać i powodować nieprzyjemne doznania w kontakcie ze skórą.

Inna sprawa to butiki z odzieżą, gdzie często na etapie dostawy czy merchandisingu, odzież „wala się” po podłodze, niezabezpieczona i może mieć kontakt z drobnoustrojami i bakteriami.

Kolejnym razem, gdy przyniesiesz do domu coś nowego – profilaktycznie od razu nastaw pranie J

infinity-burial-suit

Co dalej po śmierci? Ubranie, które nas zje – dosłownie.

Ekotrendy widać w wielu dziedzinach naszego życia. Co ciekawe, najwięcej nowoczesnych inicjatyw poza branża paliwową spotyka się w …grabarstwie. Naukowcy i wizjonerzy ekologicznej przyszłości prześcigają się w pomysłach na ekologiczne pochówki. Ostatnim hitem jest kombinezon, który rozkłada ciało człowieka po śmierci.

Infinity Burial Suit (czyli dosłownie wiekuisty strój pochówkowy) t kombinezon, który został zaprojektowany by zastąpić trumnę. Wykonany jest z czarnego materiału, a pod wierzchnią powłoką znajduje się siatka białych nici z zarodnikami grzybów. Co ciekawe, nici z grzybniami naszyte są w kombinezon w taki sposób, że doskonale imitują naturalny rozrost grzybni i jej „ukorzenienie”. Pomysłodawcą tego kostiumu jest założycielka firmy Coeio, Jae Rhim Lee. Projektantka kombinezonu poświęciła się  na rzecz badań nad kombinezonem do tego stopnia, że aby uzyskać pożądany efekt, testowałą go na własnym ciele – włosach, paznokciach, skórze.

Jak działa kombinezon Infinity Burial Suit?  Nasze ciało jest pełne różnorakich toksyn – samodzielny rozkład trwa długo, a zawartew naszym ciele toksyny, konserwanty, a nawet metale ciężkie zatruwają środowisko. Dzięki kombinezonom Infinity Burial Suit, dochodzi do szybszego rozkładu ciała – w wyniku działania grzybów, ciało ludzkie zamienia się w bezpieczny i pożyteczny…kompost. Dzięki temu, bliscy mogą pochować zmarłego nawet we własnym ogrodzie, mając świadomość, że zmarły wciąż będzie blisko. Choć pomysł wydaje się kontrowersyjny, a sam kostium kosztuje 1500 dolarów, już teraz znalazło się szerokie grono nabywców, którzy właśnie w taki sposób chcą zostać „pochowani”.

wirus zika- komar tygrysi

 Wirus ZIKA – kto powinien się obawiać?

W telewizji i w internecie coraz częściej spotykamy się z doniesieniami o wirusie Zika, który roznoszony jest przez komary. Co powinniśmy wiedzieć o tym wirusie? Czy Polska jest terytorium potencjalnie zagrożonym?

Wirus ZIKA należy do grupy wirusów Flaviviridae (do tej samej grupy należą wirusy odpowiedzialne za gorączkę Zachodniego Nilu, Japońskie zapalenie mózgu czy gorączkę Denga). Choć większość ludzi dowiedziała się o nim stosunkowo niedawno, został zidentyfikowany już w latach 40-tych ubiegłego wieku. Nazwa wzięła się od lasu Zika w Ugandzie, gdzie po razi pierwszy zidentyfikowano wirus. Co ważne, ludzie nie byli zarażani albo nie było takich informacji. Pierwszy oficjalny przypadek został zdiagnozowany dopiero w 2014 roku w Ameryce Południowej – niestety od początku 2015 roku pojawia się coraz więcej doniesień o zachorowaniach.

Najczęściej wirus ZIKA dotyka osoby zamieszkujące Afrykę, Azję, wyspy pacyficzne i Ameryki Południową i środkową. Niestety najnowsze doniesienia mówią także o przypadkach zarażonych w Europie, nawet w Polsce.

Jak dochodzi do zarażenia?

Nosicielami wirusa ZIKA są komary. Człowieka zakazić mogą trzy gatunki, jednak uważa się, że głównym winowajcą jest komar tygrysi (Aedes albopictus).

Jakie są objawy zakażenia wirusem ZIKA?

Objawy zakażenia wirusa ZIKA przypominają wiele innych chorób. Pierwsze objawy mogą pojawić się w ciągu 3-10 dni od zakażenia. Co ważne, tylko 20% chorych przejdzie zakażenie z objawami – pozostałe 80% może nawet nie wiedzieć, że jest zakażona. Główne objawy to podwyższona temperatura, bóle głowy, bóle stawów, mięśni, obrzęki, zapalenie spojówek. U części zakażonych może także wystąpić zapalenie spojówek.

Jak leczy się wirus ZIKA?

Obecność wirusa ZIKA można potwierdzić wykonując testy laboratoryjne z krwi. Nie ma leku na wirus ZIKA – leczy się jedynie objawowo.

Dlaczego boimy się wirusa ZIKA?

Wirus ZIKA jest szczególnie niebezpieczny dla kobiet w ciąży, zwłaszcza dla tych będących w pierwszym trymestrze. Niestety, co potwierdziły liczna badania, zakażenie wirusem ZIKA w ciąży może powodować małogłowie (mikrocefalię) u niemowląt. Tylko od początku 2015 roku urodziło się ponad 3000 dzieci  z małogłowiem, będącym konsekwencją zarażenia wirusem ZIKA.

Czy da się chronić przed wirusem ZIKA?

Niestety na chwilę obecną nie posiadamy ani skutecznej szczepionki, ani odstraszaczy wirusa ZIKA. Jedyne co możemy zrobić, to minimalizować kontakt i przebywanie na terenach gdzie występują populacje komarów tygrysich.

Kakaowiec

Kakaowiec – lepszy niż zwykła czekolada!

Kupując czekoladę najczęściej myślimy, że powstaje ona z kakao. I w gruncie rzeczy w dużym uproszczeniu można przyjąć, że czekolada to tłuszcz, cukier i właśnie kakao. Skąd jednak kakao? Z kakaowca!

Kakaowiec to roślina tropikalna (rośnie w dżunglach afrykańskich oraz w lasach tropikalnych Ameryki Południowej, a także w Azji), z której pozyskiwane są nasiona, a z tych nasion właśnie kakao. Z nasion kakaowca wytwarza się kakao, masło kakaowe oraz czekoladę! Jak wygląda to niepozorne drzewo? W zależności od budowy może przyjąć formę drzewa (do 15 metrów) lub krzewu (5 metrów). Charakteryzuje się cienką, cynamonową korą. Koronę drzewa zdobią podłużne pierzaste liście oraz różowe kwiaty wyrastające w pęczkach w konarów drzewa. Orzechy kakaowca (czyli de facto owoce kakaowca) kryją w sobie właśnie cudowne nasiona i to one są najcenniejszą częścią rośliny.  Owoce kakaowca są owalne, posiadają grubą łupinę – w jednym owocu mieści się od 30 do 60 ziarenek kakaowca. Są one zanurzone w bordowym miąższu. Warto wspomnieć, że na świecie obecnie hoduje się głównie 3 odmiany kakaowca – Criollo, Forastero i Trinitario. Każdy z nich różni się nasyceniem koloru ziarna i aromatem. Do czekolady najczęściej stosuje się odmianę Forastero ze względu na jej charakterystyczny smak i aromat.

Dopiero niedawno w Europie ziarna świeżego kakaowca spopularyzowano jako zdrową i pyszną przekąskę, choć w krajach tropikalnych uznaje się je za źródło najzdrowszej energii od stuleci. Wydaje Wam się, że czekolada istniała już w starożytności? To co my znamy dzisiaj pod nazwą czekolady, wyprodukowano po raz pierwszy w XVI wieku, czyli stosunkowo niedawno! Choć wielu badaczy uważa, że napój przygotowywany przez starożytnych Majów i Azteków (tzw. Xocolalit) na bazie ziaren kakaowca, miodu, chilli był już czekoladą.

Z czego składa się ziarno kakaowca? W głównej mierze ze zdrowych tłuszczów (ok. 50-60%). W ziarnach kakaowca odnajdziemy między innymi kwas stearynowy, palmitynowy oraz jednonienasycone kwasy tłuszczowe. Nasiona kakaowca bogate są także w błonnik, stanowiący nawet 15 ziarna. W nasionach kakaowca odnajdziemy również magnez, który jest najcenniejszym składnikiem w prawdziwej czekoladzie! Ale uwaga – w proszku który powstaje ze zmielenia ziaren kakaowca, przed odpowiednim przetworzeniem go znajduje się nieliczne ilości substancji psychoaktywnych (np. kofeinę, śladowe ilości kokainy oraz morfiny i kilka innych mniej znanych). Na szczęście w gotowym kakao i czekoladzie są tak znikome ilości tych środków, że na pewno nam nie zaszkodzą, a wręcz pomogą – pobudzą, zmobilizują, poprawią nastrój!

Kakaowiec to nie tylko magnez i zdrowe kwasy tłuszczowe. To również (a może przede wszystkim) przeciwutleniacze! Przeciwutleniacze mogą stanowić nawet 10% ziarna kakaowca. Warto sięgać po nasiona kakaowca, które poprawią naszą kondycję, a zawarte w nich antyoksydanty pozwolą dłużej cieszyć się młodością.

Choć może się to wydawać dziwne, ziarna kakaowca mogą pomóc nam pozbyć się zbędnych kilogramów! Zawarte w gorzkiej czekoladzie (z dużą ilością prawdziwego kakao) zawierają dużo polifenoli, które skutecznie wspierają nasz organizm w walce z otyłością.