Hyper Licki Mat

Psie i kocie jedzenie bez stresu

W tym miesiącu psie dobro wyjątkowo leży nam na sercu. Było już o karmie, która być może zrewolucjonizuje nasze podejście do efektu cieplarnianego, a dziś – maty odstresowujące do jedzenia dla kotów i psów!

Hyper Pet Licki Mat – bo o nich właśnie mowa – to bardzo prosty w budowie i dość przewidywalny gadżet, który powinien spodobać się właścicielom wszystkich psów. Jest to specjalnie skonstruowana teksturowana gumowa mata, na której umieszczamy jedzenia dla psa, w półpłynnej formie (gulasz, pasztet, potrawka, mokra karma). Specjalna struktura maty sprawia, że pokarm zagłębia się w niewielkie struktury – dokładne wylizanie pokarmu może zająć zwierzakowi nawet 600% czasu więcej, niż zwykle. Dzięki temu – będzie jadł wolniej i dokładniej, zmęczy się więc będzie zrelaksowany, a w rezultacie – spokojniejszy i wyciszony.

Podkładki wykonane są z w pełni bezpiecznej dla zwierząt, przyjaznej środowisku gumy. Czy takie rozwiązania sprawdzą się w polskich domach? Mamy nadzieję, ze tak. Wyglądają bardzo przyjemnie, są łatwe w utrzymaniu czystości, a do tego sprawiają zwierzakom sporo prawdy – nic tylko stosować!

Sprawa smogowa

Grażyna Wolszczak wygrywa sprawę smogową!

Grażyna Wolszczak, polska aktorka telewizyjna i teatralna, w 2018 roku wytoczyła Państwu
polskiemu proces z powództwa cywilnego. Aktorka zarzucała Państwu, że to nie robi nic ze
smogiem, który narusza jej dobra osobiste. Co ciekawe – sąd w Warszawie uznał, że aktorka ma
rację i skazał Państwo Polskie na wypłacenie 5.000 zł na rzecz krakowskiego stowarzyszenia
Unicorm.

Wolszczak w czasie procesu i w trakcie przygotowywania do niego wyraźnie deklarowała, że smog i
zła jakość powietrza niekorzystnie odbijają się na jej zdrowiu oraz zdrowiu jej najbliższych, a
długotrwałe przebywanie w takim środowisku może mieć poważne konsekwencje zdrowotne – w jej
mniemaniu może prowadzić nawet do śmierci na skutek chorób układu oddechowego.

Sprawa od samego początku była bardzo kontrowersyjna, jednak wyrok warszawskiego sądu zaskoczył
chyba nawet samą Wolszczak. Okazuje się, że pani Grażyna Wolszczak nie była jedyną znaną osobą,
która złożyła pozew przeciwko Państwu Polskiemu – podobne kroki podjęli między innymi Jerzy
Stuhr, Zofia Czerwińska, Lesław Żurek, Mariusz Szczygieł czy Katarzyna Andukowicz. Jakie
rozwiązania przyniosą kolejne sprawy? Czy państwo rzeczywiście rozpocznie walkę ze smogiem?
Czas pokaże.

Torba z ananasa

Torebka z ananasa?

Było już o nowoczesnej tkaninie z jabłek, więc czemu nie napisać o torebkach z ananasa? Kolejny fenomenalny polski projekt, którego autorką jest bardzo zdolna polska designerka, Eli Lelek.

PINANA BAG to marka, która postawiła na projektowanie z resztek ananasów.  Projektantka ELI Lelek projektuje torebki, a następnie przekazuje je do małego zakładu szwalniczego w Katowicach, gdzie są ręcznie szyte.

 

Torebki powstają z włókien liści ananasa – pozyskiwane są z filipińskich plantacji, gdzie stanowią odpad poprodukcyjny. Obrobione i odpowiednio przygotowane włókna znakomicie imitują prawdziwą naturalną skórę. Co ważne – włókna można w dowolny sposób barwić.  Właścicielka marki zwraca uwagę na fakt, iż do produkcji toreb i akcesoriów nie wykorzystuje żadnych chemikaliów i sztucznych dodatków – produkty są w 100% naturalne i biodegradowalne.

Projekty, które już ujrzały światło dzienne są raczej niewielkie – aktualnie dostępne są głównie kopertówki i kosmetyczki w odcieiniach bieli i czerni. Każda torebka jest starannie zapakowana w naturalny jutowy worek, co dodaje jej jeszcze więcej charakteru. Torebki posiadają ważny dla wegan i wegetarian certyfikat PETA-Approved.

Falochron VOLVO

Żywy falochron od VOLVO

Brzmi nieco kosmicznie? Nic bardziej mylnego. Kojarzona głównie z motoryzacją firma VOLVO
postawiła w Sydney, wzdłuż wybrzeża portu specjalne falochrony, które są przydatne środowisku.
Celem instalacji jest podniesienie jakości wody oraz poprawa bioróżnorodności.

Projekt nazwany Volvo Living Seawall to 50 sześciokątnych płytek – w każdej płytce znajdują się
narożniki i wgłębienia, których zadaniem jest naśladowanie korzenia drzew mangrowych. Drzewa te
są siedliskiem wielu gatunków dzikiej przyrody.

Płytki Volvo Living Seawall zostały wykonane z betonu morskiego, wzmocnionego dodatkowo
tworzywem sztucznym pochodzącym z recyklingu. Wszystko oczywiście w zgodzie z ekologią i morskim
ekosystemem. Propozycja Volvo (którą opracowali naukowcy z Sydney Institute of Marine Science i
Reef Design Lab) to alternatywa dla linearnych falochronów, które owszem, spełniają funkcję
ochronną jeśli chodzi o bezpieczeństwo człowieka i terenu, jednak wiążą się z ogromną dewastacją
ekosystemu morskiego.

Prototypowe falochrony są już zainstalowane – przez najbliższych kilkadziesiąt lat badacze będą
prowadzić obserwacje, które potwierdzą, czy takie falochrony mają korzystny wpływ na jakość wody
i lokalne ekosystemy.

Psy ochronią klimat

Psy pomogą w walce ze zmianą klimatu

YORA, czyli marka psiej karmy to, jak deklaruje założyciel firmy produkującej karmę, przyszłość
naszej walki o czystą planetę. Co wspólnego mają karma dla psów i ratowanie ziemi przed zmianami
klimatu? O wiele więcej, niż mogłoby się wydawać. Wiele wskazuje na to, że to właśnie psy
przyłożą się do ratowania nas przed szybko postępującymi zmianami klimatycznymi.

Twórcy brytyjskiego startupu twierdzą, że stworzyli przepis na najbardziej zrównoważoną karmę
dla psów na świecie. Zamiast wołowiny będą w niej owies, ziemniaki i owady.

W karmie zabraknie cenionej wołowiny (ze względu na ogromnie silny związek pomiędzy jedzeniem
mięsa, a emisją gazów cieplarnianych) – źródłem białka będą owady, które są dużo wydajniejsze,
niż mięso np. z krowy. Ponadto, są bardzo pożywne, zawierają sporo białka, minerałów,
aminokwasów i co ważne z punktu widzenia zwierzaka – są łatwostrawne.
W karmach Yora znajdą się między innymi mielone larwy muchówki, wodorosty, cykoria, owies,
ziemniaki – smakiem karma wcale nie będzie odbierała od tego, co w tej chwili otrzymują psiaki.

Karma cieszy się sporym zainteresowaniem mediów, psiarzy i zyskuje aprobatę weterynarzy.Co o
takiej karmie sądzą psy? Mamy nadzieję, że zgodnie z tym co deklarują twórcy – psiaki są
zadowolone, a karma w rzeczywistości okaże się zbawienna dla środowiska. Być może za tą modą
pójdą kolejni producenci, dzięki czemu uda się zapobiec pogłębianiu efektu cieplarnianego.

Chips Board

Co można zrobić z obierków ziemniaczanych?

W zasadzie – prawie wszystko. Inżynierowie, architekci, designerzy prześcigają się w pomysłach na alternatywne wykorzystanie tego ‚odpadu’, który jak się okazuje, wcale odpadem być nie musi. Z najnowszych doniesień wynika, że obierki z ziemniaków mogą stać się surowcem do produkcji płyt, jako alternatywa do płyt MDF. Płyty MDF to solidne, ciężkie, tanie materiały budowlane – wykorzystywane głównie w budownictwie, ale i przy pracach wykończeniowych. Niestety są szkodliwe i dla środowiska i dla człowieka.

Designerzy z Londynu, Rowan Minkley i Robert Nicoll, w kolaboracji z naukowcem Gregiem Cooperem postanowili znaleźć alternatywę dla płyt MDF. I udało im się to! Podstawą budulca są obierki z ziemniaków. Projekt nazwano CHIPS BOARD – efekt finalny jest tworzywem ekologicznym, biodegradowalnym, przyjaznym ludzkiemu zdrowiu – nie ma w nim żadnej chemii, sztucznych dodatków czy formaldehydu. Chips Board swoim wyglądem przypominają połączenie drewna z korkiem, jednak pod tym niepozornym materiałem kryje się ogromna moc i odporność.

Obierki ziemniaczane są rozdrabniane, a następnie mieszane ze środkiem wiążącym. Następnie masa poddawana jest obróbce cieplnej – końcowy etap to formowanie arkuszy. Ten materiał z powodzeniem może być wykorzystywany zarówno w budownictwie, jak i w designie – meblowym, dekoratorskim, podłogowym. Co ważne – niezużyte Chips Boards możecie przerobić na wartościowy nawóz i wykorzystać w ogrodzie czy na działce – nie ma tu mowy o marnowaniu resztek! Chips Boards są opatentowane, a ich twórcy zadowoleni z pozytywnego odbioru swojego projektu, pracują już nad kolejną ekologiczną innowacją.

Dodatki zwierzęce do żywności

Czy na pewno wiesz, co jesz?

Żywność jest kontrolowana w coraz większym stopniu – to cieszy, ponieważ pozwala mieć nadzieję, że na nasze stoły trafia jedzenie rzeczywiście „w miarę bezpieczne”. Czy jednak na pewno wiemy, jakie dodatki znajdują się w zjadanej przez nas żywności? W dzisiejszym artykule opowiemy nieco o dodatkach pochodzenia zwierzęcego. Na liście między innymi słodziki, konserwanty, witaminy, barwniki. Gotowi? Do dzieła!

Jeśli jesteś wegetarianką/wegetarianinem, szczególnie zależy ci na braku obecności mięsa w produktach. Jeśli natomiast jesteś weganinem, nie dopuszczasz również produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak mleko, jaja, ser – o tym wiemy wszyscy, ale czy dokładnie wiemy jak te składniki są oznaczane w konkretnych produktach? Laktoza to cukier mleczny, który dodawany jest do wielu gotowych sań, mieszanek śniadaniowych, napojów, ciast ciasteczek, a nawet suplementów diety. Niestety, nawet jeśli na opakowaniu brak sformułowania mleko – może pojawić się taka właśnie laktoza.

Innym sadnikiem często spotykanym w żywności jest… żelatyna. W komercyjnej żywności jest jej tak dużo, że produktów bez zwierzęcej żelatyny trzeba szukać z przysłowiową świecą w ręku. Wytwarza się ją niestety  z białka zwierzęcego, czyli kolagenu. Jeśli nie chce spożywać niczego, co pochodzi od zwierzęcia – produkty z żelatyną nie będą dla ciebie. Na szczęście żelatynę można zastąpić substancją agar-agar lub pektynami owocowymi.

Na koniec krótka lista najpopularniejszych zwierzęcych dodatków, o których możesz nawet nie wiedzieć, że pochodzą od zwierzaka! Sprawdzaj etykiety produktów, które kupujesz – bądź świadomym konsumentem!

  • ALBUMINA ( jest to substancja pozyskiwana z białek jajka lub mleka, jest czynnikiem wiążącym, głównie stosowana w cukiernictwie)
  • GLICERYNA zwierzęta (środek służący utrzymywaniu wilgotności, jest pozyskiwana z tłuszczu zwierząt)
  • KOSZENILA (najbardziej znienawidzony  barwnik pochodzenia zwierzęcego namiętnie dodawany do jogurtów owocowych – jest on otrzymywany z owadów, a dokładniej ich pancerzy)
  • KAZEINA (to białko mleka ssaków, używane do produkcji wyrobów mlecznych)
  • KWAS MIRYSTYNOWY (tłuszcz pochodzenia zwierzęcego, stosowany do produkcji słodkości)
  • KWAS STEARYNOWY (tłuszcz pochodzenia zwierzęcego, używany do gum do żucia oraz licznych kosmetyków)
  • LANOLINA (wosk zwierzęca pozyskiwany w trakcie czyszczenia wełny owczej; stosowany między innymi do produkcji gum do żucia)
  • L-CYSTEINA  (substancja otrzymywana ze zwierzęcego włosia lub pierza kaczki, stosowana do produkcji chleba)
  • PANKREATYNA (suchy wyciąg ze zwierzęcej trzustki, stosowany powszechnie w przemyśle spożywczym)
  • PEPSYNA (enzym pochodzący ze świńskiego żołądka, używany w produkcji serów)

 

To oczywiście tylko kilka składników – bądźcie czujni. Jeśli wiecie czym uzupełnić naszą listę – czekamy na komentarze :)

Rośliny oczyszczające powietrze

Zmodyfikowana roślina usuwająca toksyny

To jest news, który spodoba się wszystkim !Niestrudzeni naukowcy wyhodowali roślinę, która jest w stanie usunąć z powietrza wiele toksycznych związków! Dla przykładu, całkowite usunięcie benzenu  z otoczenia roślinie zajęło 6 dni!

Wiele gatunków roślin doniczkowych posiada zdolność usuwania zanieczyszczeń i toksyn z powietrza – w mniejszym lub większym stopniu. Niestety wydajność popularnych odmian jest stosunkowo niska w porównaniu z tym ile takich nieprzyjemnych i niepożądanych substancji trafia do nas z otoczenia (z mebli, ubrań, farb, spalin).

Naukowcy z Uniwersytetu w Waszyngtonie opracowali zmodyfikowaną roślinę, bluszcz Pothos – który jest w stanie usunąć skutecznie, szybko i bezpiecznie wszystkie niebezpieczne gazy z powietrza. LZO (czyli lotne związku organiczne) są prawdopodobnie odpowiedzialne za wiele poważnych chorób, w tym nowotwory. aby roślina miała większą zdolność usuwania LZO z atmosfery, roślinie wszczepiono specjalny gen, dzięki któremu ich komórki wytwarzają cytochrom P450 2E1. Odmiana  z wszczepionym cytochromem okazała się niemal 5 razy skuteczniejsza, niż tradycyjna wersja tej rośliny.

Materiał z jabłek

Materiał z jabłek

Polskie architektki zachwyciły świat swoim materiałem z …jabłek! Kobiety wykorzystały wytłoczyny z jabłek do produkcji tkaniny, która podbija świat designu i mody. Aleksandra Kantor i Katarzyna Szpicmacher, bo o nich mowa – wpadły na pomysł wykorzystania odpadów pochodzenia organicznego. Jest to coś innowacyjnego, ciekawego, bliskiego ekologii – z pewnością nie można obok takiego projektu przejść obojętnie.

Autorki projektu zdecydowały się pracować ze skórami z jabłek – przerobiły je na materiał skóropodobny. Wsparciem technologicznym był profesor Artur Bartkowiak z Centrum Bioimmobilizacji i Innowacyjnych Materiałów Opakowaniowych Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Zdecydowaną większość tworzywa stanowią wytłoki z jabłek, które następnie miesza się z naturalną żywicą – tak powstałą pastą powleka się powierzchnie, a następnie suszy. W efekcie powstaje fantastyczny, bezpieczny, zdrowy produkt, który z pewnością nie wygeneruje tak wielu zanieczyszczeń jak np. sztuczne skóry. Bio2Matrials to „skóra” w 100% naturalna i biodegradowalna.

Niedowiarkom i osobom, które nie wierzą, że ten materiał na prawdę nadaje się do szycia chcemy powiedzieć jedno –  powstały już pierwsze ubrania i skórzana galanteria, które wkrótce trafią do sklepu. Jak dla nas – projekt niesamowity, przybijamy dużą piątkę!

 

Więcej informacji na stronie www.bio2materials.com :-)

Gąsienica barciaka większego

Gąsienice zjadające plastik

zalewająca nas zewsząd fala plastiku robi się coraz bardziej niebezpieczna. Niestety jesteśmy do niego przyzwyczajeni i nawet tam, gdzie moglibyśmy i chcemy z niego rezygnować, jest nam on wpychany. Na szczęście, osoby, którym los planety Ziemi jest nieobojętny, poszukują nowych rozwiązań, które ułatwią walkę z plastikiem i pomogą środowisku naturalnemu zmierzyć się z tą „plagą”.

Sprzymierzeńcami człowieka w walce z plastikiem są na przykład gąsienice mola woskowego – na co dzień zajadają się one plastrami miodu, jednak potrafią bez trudu zjeść…plastik. Mało tego, są w stanie przerobić go na całkiem pożywną papkę. Gąsienice należące do gatunku barciaków, z perspektywy pszczelarza są pasożytami -a tutaj, zastosowane jako owad recyklujący jest zbawieniem! Naukowiec, dr Federica Bertoccchini z Uniwersytetu Kantabrii wpadła na ten fascynujący news zupełnym przypadkiem. Otóż zajmująca się na co dzień prywatnie pasieką badaczka, była poirytowana obecnością moli woskowych w swoich ulach. Dorosłe ćmy wykształcone z gąsienic wyjadały wosk i sprawiały, że jej ciężka praca pełzła na niczym. Kobieta nie poddawała się jednak i próbowała zwalczać szkodniki – nie działało na nie dosłownie nic. Ostatecznie kobieta pozbierała gąsienice i – choć brzmi to drastycznie – chcąc je udusić, umieściła je w plastikowym worku na kilka godzin. Okazało się, że gąsienice wyżarły sporą część plastikowego worka i zdezerterowały. Wówczas Federica Bertocchini rozpoczęła badania na szerszą skalę.

Teoria o barciakach  biodegradujących tworzywa sztuczne jest efektem współpracy dr Bertocchini z naukowcami z Uniwersytetu w Cambridge – udowodnili oni, że gąsienice te w swoim układzie pokarmowym posiadają specjalne enzymy, dzięki którym możliwe jest rozłożenie polietylenu – jego struktura chemiczna jest podobna do struktury wosku – być może właśnie to spowodowało, że plastik nie stanowił problemu dla owadów.

Masowe wsparcie barciaka mogłoby się okazać bardzo pomocne – czy ktoś zdecyduje się wykorzystać gąsienice jako aparaty rozkładające plastik? Czas pokaże :)