Wedew

Czysta woda z powietrza

Czy możliwe jest pozyskiwanie wody z powietrza? Okazuje się, że prawdopodobnie tak! Pomóc w osiągnięciu tego celu ma urządzenie, które właśnie wygrało w prestiżowym konkursie Water AbundanceXprize.

Urządzenie zostało zaprojektowane przez Skysource/Skywater Alliance – jak można sądzić po komentarzach dziennikarzy i krytyków konkursu, rozwiązanie to może być wsparciem dla ponad dwóch miliardów ludzi na świecie, którzy na co dzień zmagają się z brakiem dostępu do wody pitnej.

Na potrzeby projektu, urządzeniu nadano nazwę – WEDEW – zgodnie z projektem, Wedew, przypomina duży kontener wysyłkowy – jego zadaniem jest wydobycie wilgoci z powietrza i przekształcenie jej w wodę zdatną do picia.  Proces tworzenia Wedew tra od kilku lat. Zgodnie z wymogami konkursu, aby dostać wyróżnienie i grant na dalsze wdrażanie innowacyjnej technologii w życie, system musi wydobywać dziennie około 2000 litrów wody pitnej, do tego wykorzystywać wyłącznie czystą energię i zapewnić koszt pozyskania wody nie większy niż 2 centy za litr – w związku z wyróżnieniem Wedew można przypuszczać, że twórcom tego urządzenia udało się sprostać tym wymaganiom, ponieważ na dalszy rozwój projektu otrzymali niebagatelną kwotę – 1,5 miliona dolarów!

Do pozyskiwania czystej wody pitnej wykorzystywana jest również biomasa – dzięki gazyfikacji i pirolizie, urządzenie działa jak perpetuum mobile – jest samowystarczalne, a do tego nieszkodliwe dla środowiska. Choć wdrożenie technologii początkowo może wydawać się stosunkowo drogie, kwestia tego jak wiele można zyskać w krótkim czasie wydaje się niezaprzeczalnie atrakcyjna!

Roślinny Mood

Roślinny mood

Kilka tygodni temu świat obiegła informacja o tym, że rośliny czują bluesa! I to dosłownie. Urszula Zajączkowska, polska badaczka, poetka, botaniczka, artystka – można o niej powiedzieć, że niemal całe swoje życie poświęciła roślinom. Efektem wieloletnich badań jest artykuł, który ukazał się w prestiżowym magazynie „Plant Biology” – artykuł ten i przedstawione w nim argumenty dowodzą, że rośliny czują muzykę.

Zdaniem pani Urszuli Zajączkowskiej, rośliny mają zmienny nastrój, który w dużej mierze kontrolowany jest przez księżyc. Gdy rośliny tańczą , ich wierzchołki zataczają różne kręgi – mniejsze, większe, mniej lub bardziej równe. Ich liście unoszą się i opadają naprzemiennie.

Jak należy rozumieć ów roślinny mood? Jak przyznaje sama botaniczka, obserwacje całego jej zespołu pozwoliły stwierdzić, że każda roślina ma swój indywidualny charakter – sposób, w jaki reaguje na otoczenie. Choć jest to dużym uproszczeniem, jej zdaniem, roślinom nie można odmówić posiadania osobowości. Niestety zmiany w ruchach roślin są bardzo trudne do zaobserwowania gołym okiem – jest to możliwe, jednak wymaga długotrwałych obserwacji.

Jedno jest pewne, bezsprzeczne i niepodważalne – rośliny są fenomenalne, i choć były na świecie przed nami, wciąż nas czymś zaskakują! Oby tak dalej :)

Plastic whale

Plastic Whale

Nie chodzi o plastikowego wieloryba ani orkę. Bynajmniej. Choć orką na pewno to zajęcie mogłoby być, gdyby wykonywać je na większą skalę. O co więc chodzi? Na turystów, którzy odwiedzą Amsterdam czeka nowa.. nie lada atrakcja. Poławianie plastiku!

Plastic Whale to nazwa przedsiębiorstwa, które oferuje turystom dwugodzinne rejsy kanałami Amsterdamu, podczas których poławiany jest plastik i inne śmieci znajdujące się w kanałach. Pomysł wydaje się absurdalny – jak kontakt z odpadami ma być atrakcyjny? Okazuje się jednak, że pomysł cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Początkowo firma wypuściła tylko 1 łódź przystosowaną do organizowania takich połowów – obecnie jest ich aż 7!!! Pomysł zyskał zaufanie nie tylko turystów, ale i mieszkańców Amsterdamu, którzy równie chętnie poławiają śmieci.

Plastik, który jest pozyskiwany w trakcie połowów, w dużej mierze jest odzyskiwany i przetwarzany. Powstają z niego meble biurowe oraz elementy łodzi. Część dochodu firma regularnie przekazuje na cele innych inicjatyw walczących z zanieczyszczaniem wód.

Pozostaje jednak zadać ważne pytanie – skoro od kilku lat po amsterdamskich kanałach pływają takie łodzie z misją, i odpady stale są wyławiane, ile i skąd wzięło się ich tam tak dużo, że wciąż jest co łowić? Inicjatywa piękna i zasługująca niewątpliwie na pochwałę, jednak sam fakt tego, że ludzkość doprowadziła do tak ogromnego zanieczyszczenia jest już zdecydowanie smutniejszym elementem tej historii.

Gople lamp

Gople i wszystko kwitnie!

Gople to nazwa specjalnej lampy, dzięki której rośliny mogą kwitnąć w zasadzie bez końca. Dzięki specjalnym właściwościom, światło emitowane przez lampę znakomicie wspomaga proces fotosyntezy, co z kolei daje siłę roślinom. Autorami tego ciekawego projektu jest dream-team składający się z architektów z grupy Bjarke Ingels Group oraz włoskich designerów z pracowni Artemide.
Lampa gople to innowacyjne rozwiązanie na skalę światową. Lampa zmienia kolory i natężenie światła, dostosowując oświetlenie do warunków, jakich roślina potrzebuje w środowisku naturalnym by zakwitnąć. Jest to znakomite rozwiązanie, dzięki któremu wewnątrz budynków mogą rosnąć także rośliny, które bez takiej lampy nie miałyby na to szans.
Lampy nie są super estetyczne, ale znakomicie wpisują się w nowoczesny industrialny design. PRawdopodobnie wraz z popularyzacją tej technologii, będą pojawiały się kolejne egzemplarze utrzymane w odmiennych stylistykach, dzięki czemu będzie można z powodzeniem wprowadzić je do każdego wnętrza. Oczywiście Ci, dla których design nie ma znaczenia nie muszą czekać i mogą zainwestować w lampę Gople już teraz. Kapsułkowa lampa, która przypomina dużego tictaca to koszt około 500 euro. Aktualnie dostępna jest w trzech wariantach kolorystycznych: biały kryształ, przezroczyste srebro oraz przezroczysty brąz. Klosze lamp powstają w oparciu o tradycyjną włoską technikę dmuchania szkła.W zależności od potrzeb roślinności, lampa Gople może emitować światło pod postacią wielobarwnych promieni: od białych, przez czerwone i niebieskie.
Dryfujące namioty

Dryfujące namioty

Dryfujące namioty to spełnienie marzeń każdego fana kempingów i leśnych wypraw. Można spać w nich na ziemi, jak w klasycznym namiocie, ale także pomiędzy koronami drzew czy na …wodzie!  Namioty marki Tentsile to prawdziwe cudeńka.  Nadrzewne namioty (nazwa pochodzi od sposoby montażu – namioty montuje się specjalnymi linkami do koron drzew – nie niszcząc przy tym drzewa) zostały zaprojektowane przez Brytyjczyków – są przenośnymi domkami i można je zabrać ze sobą w zasadzie wszędzie.

Poza namiotami w ofercie firmy znaleźć można również hamaki  i inne akcesoria do biwakowania. Dzięki takim rozwiązaniom, turysta nie musi martwić się tym, czy znajdzie odpowiednie podłoże do rozbicia namiotu. Wykonane z bardzo silnych tekstyliów namioty dryfujące umożliwiają rozłożenie na nich maty, karimaty, śpiwora – nie ma ryzyko przemarznięcia czy przemoczenia od spodu.

Jak deklarują twórcy, podstawowy namiot Stingray można rozłożyć w mniej niż 15 minut! Namioty produkowane są w różnych wariantach – dla dwóch osób, trzech osób lub dwóch dorosłych i dzieci.

Z dryfującymi namiotami biwakowanie zyskało zupełnie nowego wymiaru – można powiedzieć, że są to namioty na miarę XXI wieku!

PrivateNap

Kapsuła snu

Prywatna kapsuła do ucinania sobie drzemek? Brzmi nieco kosmicznie, ale to wynalazek, który okazuje się być bardzo przydatny. I pożądany.

Ultranowoczesna kapsuła PrivateNap (w wolnym tłumaczeniu: prywatna drzemka) to mebel, który został zaprojektowany przez niecodzienny duet – pracownika kolei i pracownika postępowania karnego. Obecnie zastosowanie znajduje głównie wśród przedstawicieli branży IT, w której każda drzemka jest na wagę złota! Jak przekonują pomysłodawcy PrivateNap, wystarczy 20 minut w tej kapsule aby naładować swoje baterie na kilka-kilkanaście godzin.

Kapsuła umożliwia odpoczynek w najbardziej komfortowych warunkach. Specjalnie zaprojektowany, w pełni zautomatyzowany fotel (leżanka), okrągła kopuła wygłuszająca i zaciemniająca zapewniająca intymność, słuchawki i pilot do sterowania. Czego można posłuchać w słuchawkach? Morskich fal, burzy, odgłosów deszczu, dudnienia, ale i popularnego i uspokajającego białego szumu. Doskonały pomysł na regenerację w ciągu dnia pracy!

Twórcy kapsuły, Aleksei Winokurow i Wiktor Chodanow współpracują z jednostkami diagnozującymi problemy ze snem – ta współpraca ma być kluczem do rozwiązania problemów niektórych osób ze snem.

Wnioski – kapsuła jest nie tylko przyjemna, ale i bardzo pożyteczna. Jakby tego wszystkiego było mało – materac legowiska masuje i wibruje – czuwający w nim użytkownik ma wrażenie, że jego ciało poddawane jest mikromasażowi.

Vollebak - kurtka z grafenu

Vollebak czyli kurtka z grafenu

Marka Vollebak wypuściła na rynek w pełni funkcjonalną kurtkę wykonaną z grafenu, którą sama marka określa mianem pół kurtki-pół eksperymentu naukowego. Czym wyróżnia się ta kurtka i czy rzeczywiście jest tak magiczna, jak wynika to z komentarzy?

Co to jest grafen? Grafen to jeden z najpopularniejszych obecnie materiałów na świecie, dokładniej – płaska warstwa grafitu.  Jako surowiec, grafen  bije większość dostępnym nam dzisiaj tworzyw na głowę – jest bardzo wytrzymały, a jednocześnie dość elastyczny. Co ważne, sprawdza się jako izolator i przewodnik elektryczny.

Twórcy marki Vollebak, bracia, zainspirowali się doniesieniami ze świata naukowego o grafenie, który niejako jest surowcem przyszłości. Wzięli sobie te słowa bardzo do serca i stworzyli…kurtkę przyszłości! Kurtka jest dwustronna – ma właściwości absorbujące ciepło (głównie absorbuje ciepło ciała, jednak może też czerpać ciepło z promieni słońca, grzejnik, inne źródła ciepła), jest również wodoodporna, ale i oddychająca. Ponadto – co spodoba się głównie osobom skrajnie dbającym o higienę – jej powierzchnia, wykonana właśnie z grafenu jest… bakteriostatyczna! Co to oznacza? Odbiera szanse na rozmnażanie się na jej powierzchni jakichkolwiek bakterii. Do tego, kurtka wcale nie wygląda źle – wręcz przeciwnie, wpisuje się w klimat nowoczesnego designu jak mało który tradycyjny projekt.  Zwolennicy techwearu będą zadowoleni.

Niestety prototypowa seria kurtki jest droga – za egzemplarz trzeba zapłacić około 600 euro.

Ośrodek dla seniorów z demencją

Ośrodek dla osób z demencją

Demencja i choroby wieku starczego to przykre schorzenia, na które nie zawsze możemy znaleźć jakiś ratunek. Starość czeka każdego z nas, i jakkolwiek byśmy sobie jej nie wyobrażali – zawsze jest czymś nowym, etapem, który niestety wiedzie ku końcowi. Problemy z pamięcią, rozpoznawaniem ukochanych osób i miejsc dotykają coraz więcej osób. Część z tych osób przebywa pod opieką specjalnych placówek, innymi opiekuje się rodzina, a jeszcze inni….zdani są tylko na siebie.

Duńskie studio architektoniczne NORD ARCHITECTS zaskoczyło wszystkich swoim niecodziennym pomysłem – projektanci z tego studia postanowili zmienić wizję domów spokojnej starości. Z przytłaczających, smutnych, „bezpłciowych” miejsc, w  ich miejsce w wizji projektantów pojawiły się  nowoczesne domy starości, zwłaszcza te, w których zamieszkają pensjonariusze z chorobą Alzheimera i demencją, które w niczym nie będą przypominały tych smutnych szarych ośrodków znanych nam dzisiaj. Ośrodki mają przypominać małe zamknięte osiedla, które będą przypominały pensjonariuszom domy, w których spędzili całe swoje życie.

Pierwszy projekt ma być zrealizowany w Dax, we Francji. Zgodnie z projektem powstanie tam kompleks złożony z 4 budynków, które zostały zaprojektowane z myślą o osobach z demencją. Punktem spajającym 4 budynki będzie wspólny dziedziniec. Wewnątrz osiedla-ośrodka będą funkcjonowały małe sklepiki, fryzjer, restauracja, centrum kultury, przychodnia – wszystko zorganizowane w taki sposób, by pensjonariusze czuli się jak u siebie!

Głównym celem architektów jest zaprojektowanie ośrodka w taki sposób, by osoby będące mieszkańcami nie mogły się zgubić. Problem zagubienia dotyka przede wszystkim pacjentów z demencją – w tym ośrodku będą bezpiecznie. Personel ośrodka również będzie pomieszkiwał na terenie osiedla – dzięki temu będzie zawsze blisko pacjentów, a seniorzy będą czuli się bezpieczniej.

Peel saver

Zero-waste fast-food

Czy frytki mogą być niemal zero-waste? Okazuje się, że tak Grupa projektantów, którym szczególnie na sercu leży dobro środowiska naturalnego, postanowiła wyeliminować papierowe i plastikowe opakowania na frytki.

Zamawiając frytki w knajpce, zwykle spodziewamy się papierowej tytki lub plastikowego talerza. Papierowe opakowanie nie jest co prawda tak szkodliwe, jak plastikowa tacka czy talerzyk lub miseczka, ale – jak udowodnili twórcy opakowania o którym za chwilę – możliwe jest zaserwowanie frytek w jeszcze bardziej ekologicznym naczyniu!

Inspiracji dały same ziemniaki Twórcy PEEL SAVER przygotowali biodegradowalne opakowanie na frytki, które powstało z obierek po ziemniakach.

Okazuje się, że obierki po ziemniakach, które zostaną pozostawione same sobie, twardnieją i łączą się ze sobą – nie potrzebują do tego żadnych dodatkowych substancji czy kleju. Poza tym, że opakowanie jest biodegradowalne, może również posłużyć jako karma dla zwierząt.

Autorami Peel Saver są Simone Carronni, Paolo Stefano Gentile oraz Pietro Gaeli.

Czekoladowy domek od Booking.com

Chocolate Cottage

Czy wyobrażacie sobie dom swoich marzeń? Jak wygląda? Są tacy, którzy z przyjemnością zamieszkaliby w domku z… czekolady.

Jeśli jesteście ciekawi jak czulibyście się w takim czekoladowym królestwie, możecie to sprawdzić! Wszyscy czekoladoholicy będą w prawdziwym czekoladowym raju!

W największym światowym serwisie ogłoszeń z obiektami noclegowymi, znalazło się ogłoszenie umożliwiające wynajęcie domku, który wykonany jest z 1,5 tony czekolady.

Ów domek mieści się we francuskim mieście Serves, w ogrodach Cite de la Ceramique. Domek wykonany jest niemal w całości z prawdziwej czekolady, choć sprawia wrażenie niemal normalnego domu. Co nie jest wykonane z czekolady? Ręczniki, pościel, łóżko, artykuły sanitarne.

Choć mogłoby się wydawać, że domek z czekolady może być nietrwały, jego twórcy zabezpieczyli go odpowiednio przed warunkami atmosferycznymi, jak i insektami – cały domek znajduje się wewnątrz innego budynku ze szkła. Twórcą domu z czekolady jest mistrz czekoladnictwa, Luc Decluzeau.

Chatka osiągnęła powierzchnię 18 m2, na których rozmieszczono kilka funkcjonalnych pomieszczeń. Niestety mamy złe wieści  – wyposażenia i elementów domu nie można zjadać.

Cena wynajmu to zaledwie 50 euro za dobę!