Czy Rosjanie zabijają psy przed Mundialem?

Rosja bez psów?

Mundial zbliża się wielkimi krokami, a z Rosji dobiega coraz więcej sygnałów o tym, że władze rosyjskich miast i miasteczek usuwają z ulic bezdomne psy. Pisząc usuwają, niestety mamy na myśli eksterminują – psy te najprawdopodobniej są zabijane. Do sieci trafiło kilka nagrań zrealizowanych na ulicach między innymi Wołgogradu, przedstawiających umierające w katuszach bezpańskie psy na ulicy.

Wiele wskazuje na to, że psy są trute. Z nagrań wynika, że psy zjadają pozostawione im pokarmy w których znajdują się toksyczne dla psa substancje, których celem jest uśmiercenie psa.

Z doniesień światowych mediów dowiadujemy się, że do FIFY zostało wysłanych wiele zgłoszeń tych sytuacji – jedną z organizacji, która zgłosiła prośbę o interwencję było Stowarzyszenie Otwarte Klatki.  Otwarte Klatki wspólnie z Anima International prowadzą także międzynarodową kampanię, w której nagłaśniają problem i de facto zmuszają FIFĘ do wzięcia odpowiedzialności za taki obrót spraw/

W świetle zaistniałych zdarzeń pojawia się jednak pytanie: czym biedne psy zawiniły i czy ich brak rzeczywiście cokolwiek zmieni? Czy zwierzaków nie można było zwyczajnie umieścić w schroniskach lub nawet zorganizowanych tymczasowych schroniskach, jeśli było podejrzenie, że psy „przeszkadzają”?

Jeśli doniesienia okażą się prawdziwe, będzie to ogromny cios dla ludzkości.

Plastikowe naczynia odchodzą do lamusa

Zakaz stosowania plastikowych sztućców i naczyń

W mediach szumnie pojawiły się ostatnio doniesienia o tym, że Unia Europejska ma w planach wprowadzić całkowity zakaz plastikowych naczyń, słomek i sztućców. Ogłoszony w poniedziałek 28 maja wstępny projekt zakłada, że do 2021 roku z użycia na terenie Unii Europejskiej znikną plastikowe przedmioty takie jak sztućce, słomki, widelce, naczynia, kubeczki, a nawet patyczki do balonów.  Według Komisji Europejskiej materiały te można z powodzeniem zastąpić produktami alternatywnymi, które będą przyjazne środowisku.

Złożony projekt jest jedynie wstępem do większej akcji – powstaje właśnie cała strategia, na podstawie której powstaną odpowiednie struktury odpowiadające za recykling plastikowych opakowań. Zadaniem organizacji wchodzących w skład owych struktur będzie również wsparcie i promocja innowacyjnych rozwiązań przyjaznych środowisku.

W niektórych krajach Unii Europejskiej takich jak Francja, Belgia, Portugalia, Dania czy Włochy już rozpoczęto walkę ze zbędnym plastikiem. Na pierwszy „ogień” poszły właśnie plastikowe opakowania.

Warto dodać, że Komisja Europejska zaproponowała zróżnicowane środki prawne w walce z plastikowymi naczyniami. Na te naczynia, które można zupełnie wyeliminować i zastąpić w 100% naturalnymi, przyjaznymi środowisku, wprowadzony zostanie zupełny zakaz użytku. Na pozostałe, te dla których nie ma korzystnych alternatyw, będą nałożone specjalne regulacje, które umożliwią redukcję ilości takich naczyń w obiegu.

Patrząc na to w jak zatrważającym tempie zalewa nas morze plastiku, powinniśmy się bardzo mocno martwić o nasza planetę. Oby takie ustalenia, jak to KE, szybko weszły w życie i zmieniły sytuację.

Skyshelter

Skyshelter.zip czyli mobilny wieżowiec

Brzmi nieco absurdalnie, futurystycznie, by nie napisać.. niemożliwie. A jednak! Grupa polskich architektów, przejęta naturalnymi klęskami żywiołowymi, postanowiła zaprojektować model wieżowca – origami, który byłby schronieniem dla osób, których domy nawiedziły katastrofy.
Autorami projektu są: Damian Granosik, Jakub Kulisa, Piotr Panczyk – ich projekt został doceniony w konkursie magazynu EVOLVO MAGAZINE. Projekt nosi znamienną nazwę „Skyshelter.zip” co w wolnym tłumaczeniu oznacza podniebne-schronienie. Zip – zip od formatu plików, które można „rozpakować” (pliki w formacie zip przed otwarciem ich na komputerze zajmują mniej miejsca –są spakowane, a po rozpakowaniu gdy osiągają pełną funkcjonalność zajmują nieco więcej miejsca).
Ideą młodych architektów było stworzenie konstrukcji, która jest „kompaktowa” i którą można by było bez problemu transportować. Jak mówią pomysłodawcy – skyshelter.zip miałby rozkładać się jak origami.
Z danych przedstawionych przez architektów wynika, że Skyshelter.zip miałby zajmować nawet 30 razy mniej miejsca niż namioty, jakie trzeba by było zmontować dla poszkodowanych w wyniku klęsk. Do montażu Skyshleter.zip wymagane byłyby betonowe fundamenty – na nich rozkłada się budynek i do nich montuje się podpory. Następnie w środku umieszcza się balon z helem, który rozkłada całą konstrukcję do jej właściwych rozmiarów. W środku „budynku” znajdują się specjalne druty konstrukcyjne utrzymujące ścianki boczne wykonane z lekkich płyt.
Budynek ma być stabilny, bezpieczny. W materiałach produkcyjnych wykorzystano perowskitowe ogniwa słoneczne. Budynek będzie też zbierał deszczówkę, a specjalne filtry zamontowane w Skyshelter.zip będą tę wodę na bieżąco oczyszczać.
Pomysł fantastyczny, przyjdzie nam teraz poczekać na realizację. Już nie możemy się doczekać!

Papier z kupy słoni

Papier z odchodów…słonia

Na niecodzienny pomysł wpadli pracownicy Ogrody Zoologicznego i Muzeum Papiernictwa w Dusznikach. Grupa zapalonych amatorów ekologii wpadła na pomysł wytworzenia papieru z … odchodów słonia! Okazuje się jednak, że nie jest to odkrycie, a po prostu powrót do korzeni.

Papier (wszystkie jego rodzaje) powstają ze specjalnie spreparowanych włókien roślinnych (czyli celulozy). W związku z tym, że do produkcji papieru wycina się drzewa, poszukuje się alternatywnych metod pozyskiwania celulozy. Na taką alternatywę pozwalają własnie zwierzęce odchody. Warto jednak podkreślić, że do alternatywnej produkcji papieru nadadzą się wyłącznie odchody zwierząt roślinożernych. To własnie ich odchody najlepiej nadają się do odzyskiwania z nich celulozy. Konsystencja zwierzęcego kału również przyczynia się do bardziej efektywnego produkowania ekologicznego czerpanego papieru.

Jak podkreślają odtwórcy słoniowego papieru, papier ten nie ma nieprzyjemnego zapachu i co ważne – jest wolny od bakterii!

Taki papier ze słoniowych odchodów ma specyficzny wygląd. Z tego powodu wykorzystywany jest najczęściej do pism ozdobnych, zaproszeń, pocztówek, kartek dekoracyjnych.

Eko-Lego

Ekologiczne klocki lego

Klocki Lego to kultowa zabawka znana na całym świecie. Od dziesięcioleci podbija serca ludzi w zasadzie w każdym wieku. Niestety z ekologicznego punktu widzenia, klocki lego mają jedną ogromną wadę… są plastikowe. Ale być może, już wkrótce sytuacja się zmieni.

Na pierwszy ogień idą tzw. botaniczne klocki, czyli elementy zastępujące drzewa, krzaki, liście. W tej chwili standardowo wykonywane są one z plastiku. Po zmianach, które zapowiada lego, mają być one produkowane z plastiku pochodzenia roślinnego. Taki plastik powstaje na bazie trzciny cukrowej. Pierwsze ekologiczne klocki Lego mają pojawić się jeszcze w tym roku!

Choć to dopiero początek, Lego już teraz zgodnie twierdzi, że do 2030 roku wszystkie elementy będą produkowane z surowców pro-ekologicznych. Czasu jeszcze sporo, ale ważne są chęci.

Klocki, które będą bardziej przyjazne środowisku naturalnemu, będą produkowane z polietylenu. To właśnie ta forma tworzywa jest produkowana z trzciny cukrowej. Pod względem wyglądu i zachowania, klocki będą identyczne z tymi, którymi możemy bawić się dziś. I co najważniejsze – wszystkie klocki – zarówno te z lat 60-tych, jak i te współczesne, nowoczesne pro-ekologiczne będą ze sobą kompatybilne!

Lego od wielu lat wprowadza nowoczesne rozwiązania, które mają produkcję klocków uczynić bardziej przyjazną naturze. Oby w ślad za nimi poszli także inni producenci zabawek.

GUMSHOE - buty z gumy do żucia

Buty z gumy do żucia

Władze Amsterdamu zaskakują po raz kolejny. Pomysł na podnoszenie świadomości ekologicznej? Bardzo proszę: buty z gumy do żucia.

Trzeba przyznać, że pomysł jest dość kontrowersyjny, jednak biorąc pod uwagę fakt, iż rocznie na holenderskich ulicach ląduje około 2 milionów kilogramów gum do żucia – może być to pomysł przełomowy!

Amsterdamski obszar metropolitarny postanowił znaleźć bezpośredni sposób na porzucane gumy – na rynek wypuszczono właśnie pierwszą prototypową linię sneakrersów (sportowych butów miejskich), których podeszwa w całości niemal wykonana jest z przetworzonych zużytych gum do żucia (które wcześniej zebrano z ulic holenderskich miast). Takie rozwiązanie ma na celu po pierwsze wykorzystanie surowca, a po drugie zwrócenie uwagi na niezwykle istotny problem, jakim jest stale rosnące zanieczyszczenie przestrzeni miejskiej.

– Dokładanie dodatkowych zakazów i ograniczeń w celu zmniejszenia problemu gumy do żucia byłoby sprzeczne z naszą misją. Poza tym buty te sprawiają, że mieszkańcy mają znacznie większy wpływ na losy miasta i, co najważniejsze, stają się w pewnym sensie częścią rozwiązania problemu –informuje obszar metropolitarny Amsterdamu.

Co ciekawe buty mają przemycony jeszcze jeden holenderski akcent, ściśle związany z miejscem powstania – podeszwa butów przypomina mapę Amsterdamu – ma to więc wydźwięk sentymentalny, symboliczny.

http://www.thedetroitbureau.com/2018/04/slot-car-like-eroad-debuts-outside-stockholm-could-eliminate-range-anxiety/

Droga pełniąca funkcję ładowarki?

Ten news wprawił nas w niemałe zaskoczenie. Otwarto właśnie drogę, która pełni funkcję ładowarki samochodów elektrycznych. Gdzie? W szwedzkim Sztokholmie.Odcinek drogi, który pozwala na uzupełnienie energii elektrycznej w samochodzie, ma zaledwie dwa kilometry i na razie jest tylko prototypem (który jednak pozwala mieć ogromne nadzieje). Zamontowany w drodze system pozwala na zasilanie aut – za ten innowacyjny system odpowiada konsorcjum składające się z producentów samochodów, developerów, firm IT i liczne środowiska akademickie. Nadano mu nazwę eRoadArlanda. Ten ciekawy projekt został w blisko 70% sfinansowany ze środków rządowych, które na ten cel przeznaczył szwedzki rząd.
Ładowanie energii działa na zasadzie transferu – energia z toru wchodzącego w skład jezdni jest przekazywana do specjalnego ramienia zamontowanego w samochodzie. Samochody mają czuły i inteligentny system wyczuwania pola ładowania – gdy auto wyczuje, że wjeżdża na drogę ” z ładowarką”, samo wysuwa ramię, by samochód mógł się naładować.
Taki system może oznaczać przełom w funkcjonowaniu samochodów elektrycznych na światowym rynku. Czekamy na rozwój wydarzeń i mamy nadzieję, że z formy prototypowej, wkrótce droga ta będzie popularyzowana.

źródło: http://www.thedetroitbureau.com/2018/04/slot-car-like-eroad-debuts-outside-stockholm-could-eliminate-range-anxiety/

źródło: https://www.spidersweb.pl/2018/04/sarco-maszyna-do-eutanazji.html

Maszyna do samobójstw?

Choć brzmi to absurdalnie, taka maszyna właśnie ujrzała światło dzienne. Umozliwia ona dokonanie zynu samobójstwa w kilka minut. Maszynę zaprezentowano w Amsterdami na odbywających się tam tegorocznych targów…pogrzebowych. Twórcą maszyny, której nadano nazwę SARCO jest australijski doktor Philip Nitschke. Nitschke zasłynął jako czołowy australijski aktywista nawołujący do obrony prawa do eutanazji.

Maszyna sterowana jest mrugnięciami osoby leżącej w sarkofagu. Sarco przymuje formę futurystycznej kapsuły – wewnątrz niej znajduje się specjalny pojemnik z ciekłym azotem. Jak działa kapsuła? Dzięki mrugnięciom umieszczonego w kapsule samobójcy, do wnętrza kapsuły stopniowo uwalniany jest azot – ciekły azot pozbawia organizm tlenu – dochodzi do śmierci hipoksycznej. Jak twierdzi pomysłodawca kapsuły, samobójca umiera śmiercią lekką i przyjemną – traci przytomność momentalnie, więc nie odczuwa żadnego dyskomfortu. Nie ma też mowy o jakimkolwiek okaleczeniu ciała.

Wynalazek australijskiego lekarza budzi ogromne kontrowersje – trudno się temu dziwić. Sam Nitschke przyznaje, że „Gaz nigdy nie będzie akceptowalną metodą asystowanego samobójstwa w Europie ze względu na negatywne konotacje z Holokaustem. Niektórzy uznali nawet, że jest to jakaś forma komory gazowej”.

W Polsce eutanazja nigdy nie była i najprawdopodobniej długo jeszcze nie będzie legalna, jednak w kilku europejskich krajach jest dozwolona. Czy kapsuła Sarco zmieni przyszłość człowieka?

 

źródło: https://www.spidersweb.pl/2018/04/sarco-maszyna-do-eutanazji.html

Yuba źródło: Wikipedia (autor: Taman Renyah)

Yuba – kożuch zamiast kurczaka?

Absolutny wegański hit, który być może wkrótce podbije również podniebienia Polaków. Yuba czyli wschodni specjał przedstawiany jako substytut kurczaka. Inne nazwy pod jakimi funkcjonuje yuba to: sparża, fudżu bądź skórka sojowa. Jest to potrawa charakterystyczna dla kuchni dalekiego wchodu, głównie w Rosji, Chinach, Japonii. Przygotowuje się go z białka gotującego się mleka sojowego. To tak na prawdę … kożuch! Płat korzucha składa się warstwami jedna na drugiej i suszy.
Yubę często predstawia się jako susbtytut mięsa z piersi kurczaka. Prawdopodobnie dlatego, że jest mdły w smaku – nie ma charakterystycznego mięsnego posmaku (podobnie jak kurczak). Amatorzy yuby jej smak przyrównują do połączenia kurczaka z omletem jajecznym.

Yuba jest łatwa w przygotowaniu – można ją obrabiać podobnie jak mięso z kurczaka – smażyć, dusić, piec. Przed obróbką należy namoczyć ją w wodzie. Jest doceniana przez wegan, wegetarian, a także tych, którzy lubią nowe smaki w kuchni.
Pisaliśmy już o różnych alternatywach dla mięsa – gotowych produktach sojowych, seitanie, mięsie z próbówki i teraz o yubie. Która forma niemięsnego-mięsa jest waszym zdaniem najsmaczniejsza?

Smart Rope

Smart Rope

Skakanka to przyrząd do ćwiczeń, który znany jest ludzkości od dawna. Ale inteligentne skakanki zachwycają użytkowników dopiero od niedawna! Kolejna inteligentna skakanka, Smart Rope LED to jeden z hitów technologicznych targów Mobile World Congress 2018, które odbyły się w Barcelonie.

Jak działa skakanka Smart Rope Led? Zbiera informacje z zestawu czujników magnetycznych, a następnie wyświetla je w powietrzu ledowymi diodami. Inteligentna skakanka sprawia, że dzięki zamontowanym w niej inteligentnym rozwiązaniom możemy na bieżąco śledzić informacje o spalonych kaloriach i ilości wykonanych skoków.

– Smart Rope to skakanka, która pozwala lepiej kontrolować wykonywane ćwiczenia. Liczy skoki i komunikuje się ze smartfonem. W skakance umieszczone są opatentowane czujniki magnetyczne śledzące każdy ruch oraz 23 diody LED, które wyświetlają w powietrzu m.in. liczbę oddanych skoków – twierdzi Lin Irang z Tangram Factory, w której powstała skakanka.

Trzeba przyznać, że to bardzo ciekawe rozwiązanie, które z pewnością szybko znajdzie pokaźne grono zainteresowanych. Czekamy na kolejne inteligentne sprzęty sportowe, najlepiej takie, które będą za nas ćwiczyć