Hyper Licki Mat

Psie i kocie jedzenie bez stresu

W tym miesiącu psie dobro wyjątkowo leży nam na sercu. Było już o karmie, która być może zrewolucjonizuje nasze podejście do efektu cieplarnianego, a dziś – maty odstresowujące do jedzenia dla kotów i psów!

Hyper Pet Licki Mat – bo o nich właśnie mowa – to bardzo prosty w budowie i dość przewidywalny gadżet, który powinien spodobać się właścicielom wszystkich psów. Jest to specjalnie skonstruowana teksturowana gumowa mata, na której umieszczamy jedzenia dla psa, w półpłynnej formie (gulasz, pasztet, potrawka, mokra karma). Specjalna struktura maty sprawia, że pokarm zagłębia się w niewielkie struktury – dokładne wylizanie pokarmu może zająć zwierzakowi nawet 600% czasu więcej, niż zwykle. Dzięki temu – będzie jadł wolniej i dokładniej, zmęczy się więc będzie zrelaksowany, a w rezultacie – spokojniejszy i wyciszony.

Podkładki wykonane są z w pełni bezpiecznej dla zwierząt, przyjaznej środowisku gumy. Czy takie rozwiązania sprawdzą się w polskich domach? Mamy nadzieję, ze tak. Wyglądają bardzo przyjemnie, są łatwe w utrzymaniu czystości, a do tego sprawiają zwierzakom sporo prawdy – nic tylko stosować!

Dodatki zwierzęce do żywności

Czy na pewno wiesz, co jesz?

Żywność jest kontrolowana w coraz większym stopniu – to cieszy, ponieważ pozwala mieć nadzieję, że na nasze stoły trafia jedzenie rzeczywiście „w miarę bezpieczne”. Czy jednak na pewno wiemy, jakie dodatki znajdują się w zjadanej przez nas żywności? W dzisiejszym artykule opowiemy nieco o dodatkach pochodzenia zwierzęcego. Na liście między innymi słodziki, konserwanty, witaminy, barwniki. Gotowi? Do dzieła!

Jeśli jesteś wegetarianką/wegetarianinem, szczególnie zależy ci na braku obecności mięsa w produktach. Jeśli natomiast jesteś weganinem, nie dopuszczasz również produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak mleko, jaja, ser – o tym wiemy wszyscy, ale czy dokładnie wiemy jak te składniki są oznaczane w konkretnych produktach? Laktoza to cukier mleczny, który dodawany jest do wielu gotowych sań, mieszanek śniadaniowych, napojów, ciast ciasteczek, a nawet suplementów diety. Niestety, nawet jeśli na opakowaniu brak sformułowania mleko – może pojawić się taka właśnie laktoza.

Innym sadnikiem często spotykanym w żywności jest… żelatyna. W komercyjnej żywności jest jej tak dużo, że produktów bez zwierzęcej żelatyny trzeba szukać z przysłowiową świecą w ręku. Wytwarza się ją niestety  z białka zwierzęcego, czyli kolagenu. Jeśli nie chce spożywać niczego, co pochodzi od zwierzęcia – produkty z żelatyną nie będą dla ciebie. Na szczęście żelatynę można zastąpić substancją agar-agar lub pektynami owocowymi.

Na koniec krótka lista najpopularniejszych zwierzęcych dodatków, o których możesz nawet nie wiedzieć, że pochodzą od zwierzaka! Sprawdzaj etykiety produktów, które kupujesz – bądź świadomym konsumentem!

  • ALBUMINA ( jest to substancja pozyskiwana z białek jajka lub mleka, jest czynnikiem wiążącym, głównie stosowana w cukiernictwie)
  • GLICERYNA zwierzęta (środek służący utrzymywaniu wilgotności, jest pozyskiwana z tłuszczu zwierząt)
  • KOSZENILA (najbardziej znienawidzony  barwnik pochodzenia zwierzęcego namiętnie dodawany do jogurtów owocowych – jest on otrzymywany z owadów, a dokładniej ich pancerzy)
  • KAZEINA (to białko mleka ssaków, używane do produkcji wyrobów mlecznych)
  • KWAS MIRYSTYNOWY (tłuszcz pochodzenia zwierzęcego, stosowany do produkcji słodkości)
  • KWAS STEARYNOWY (tłuszcz pochodzenia zwierzęcego, używany do gum do żucia oraz licznych kosmetyków)
  • LANOLINA (wosk zwierzęca pozyskiwany w trakcie czyszczenia wełny owczej; stosowany między innymi do produkcji gum do żucia)
  • L-CYSTEINA  (substancja otrzymywana ze zwierzęcego włosia lub pierza kaczki, stosowana do produkcji chleba)
  • PANKREATYNA (suchy wyciąg ze zwierzęcej trzustki, stosowany powszechnie w przemyśle spożywczym)
  • PEPSYNA (enzym pochodzący ze świńskiego żołądka, używany w produkcji serów)

 

To oczywiście tylko kilka składników – bądźcie czujni. Jeśli wiecie czym uzupełnić naszą listę – czekamy na komentarze :)

Czekolada z jarmużem

Czekolada z jarmużem

Wegańska żywność cieszy się coraz większym powodzeniem – wynika to przede wszystkim z rosnącej popularności kuchni bezmięsnej. Na rynku pojawia się również coraz więcej gotowych produktów przeznaczonych dla wegan i wegetarian. Również słodyczy.
Ostatnim hitem stała się…czekolada wegańska z jarmużem! Jak to możliwe? Przecież do produkcji czekolady zwykle używa się mleka lub śmietanki… Okazuje się jednak, że podobny efekt można uzyskać bez produktów pochodzenia zwierzęcego. Firma Compartes, która jest producentem owej czekolady, stworzyła ją z chipsów jarmużowych, nasion dyni, nasion sezamu i ciemnej czekolady (bez surowców odzwierzęcych).

Niestety czekolada jest dość droga – kosztuje ok. 37 zł za tabliczkę, jednak jak zapewniają producenci, czekolada warta jest każdego grosza! To prawdziwa feria smaków i niesamowite bogactwo faktur, które dają wybuchowe smakowe połączenie.

Peel saver

Zero-waste fast-food

Czy frytki mogą być niemal zero-waste? Okazuje się, że tak Grupa projektantów, którym szczególnie na sercu leży dobro środowiska naturalnego, postanowiła wyeliminować papierowe i plastikowe opakowania na frytki.

Zamawiając frytki w knajpce, zwykle spodziewamy się papierowej tytki lub plastikowego talerza. Papierowe opakowanie nie jest co prawda tak szkodliwe, jak plastikowa tacka czy talerzyk lub miseczka, ale – jak udowodnili twórcy opakowania o którym za chwilę – możliwe jest zaserwowanie frytek w jeszcze bardziej ekologicznym naczyniu!

Inspiracji dały same ziemniaki Twórcy PEEL SAVER przygotowali biodegradowalne opakowanie na frytki, które powstało z obierek po ziemniakach.

Okazuje się, że obierki po ziemniakach, które zostaną pozostawione same sobie, twardnieją i łączą się ze sobą – nie potrzebują do tego żadnych dodatkowych substancji czy kleju. Poza tym, że opakowanie jest biodegradowalne, może również posłużyć jako karma dla zwierząt.

Autorami Peel Saver są Simone Carronni, Paolo Stefano Gentile oraz Pietro Gaeli.

Drop by drop

Domowa oczyszczalnia ścieków

Czy oczyszczalnię ścieków można również urządzić w domu? Okazuje się, że tak! Projektant PRAKTIK GAOSH stworzył projekt domowej mini oczyszczalni ścieków – oczyszczalnia ta wykorzystuje wodę, która pochodzi głównie z pralek, wanny, brodzika, zlewozmywaka w domu. Woda oczyszczona z pomocą tej oczyszczalni nadaje się nawet do picia.
Drop by drop, bo tak nazwano projekt, poza tym, że jest oczyszczalnią ścieków, jest także małą szklarnią. Wewnątrz szklanej kopuły można posadzić rośliny – zachodząca wewnątrz fotosynteza możliwa jest dzięki światłu i wodzie, a rośliny mają doskonałe środowisko wzrostu.
Poza oczyszczaniem wody, Drop by drop produkuje także tlen, który od razu uwalnia się do atmosfery. Drop by drop to bardzo efektowny gadżet, poza tym, że oczyszcza wodę, po prostu świetnie wygląda.

Jak kupować banany?

Co z tymi bananami?

Ostatnimi czasy w niektórych sklepach dało się zauważyć liczne działania związane z… bananami. Przy sklepowych koszach i półkach z tymi egzotycznymi owocami, tak bardzo uwielbianymi przez Polaków, pojawiły się dwojakie plakaty i etykiety.

Po pierwsze NIE ROZDZIELAJ BANANÓW – jest to apel do wszystkich, którzy rozrywają większe kiście na pojedyncze sztuki bananów. Banany w kiściach są w stanie dłużej funkcjonować, nie czernieją, nie psują się tak szybko i mają większe szanse na kupno całej kiści. Jeśli rozdzielamy takie kiście – szanse na zakup np. 2 bananów luzem są dużo mniejsze, niż pięcio-bananowej kiści.

Druga wersja plakatu ZABIERZ SAMOTNE BANANY to z kolei apel do wszystkich tych, którzy w koszu z owocami widzą właśnie takiego samotnego porzuconego banana –  ten banan jeszcze (jeśli został niedawno „oddzielony” od reszty), niczym nie różni się od pozostałych i jest tak samo wartościowym owocem jak pozostałe.

Lubisz banany? Nie zostawiaj pojedynczych bananów, kupuj w kiściach dostosowanych do swoich możliwości i potrzeb!

Mrożenie w słoikach

Mrożenie w szkle

Jednym ze sposobów przechowywania żywności, czy w zasadzie wręcz jej magazynowania, jest mrożenie. Oczywiście w samej kwestii tego typu przerabiania żywności nie ma nic dziwnego ani rewolucyjnego – robimy to odkąd na świecie pojawiły się zamrażarki (wcześniej w niektórych rejonach świata, gdzie pozwalały na to warunki atmosferyczne, robiły to nawet ludy pierwotne!).

Jak zwykle mrozimy? Albo kupujemy gotowe mrożonki, albo mrozimy w specjalnych woreczkach do mrożonek, które wykonane są z plastiku. Niewiele osób mrozi w pudełkach plastikowych wielokrotnego użycia, co już jest znacznie lepszą opcją niż worki foliowe, które po rozmrożeniu wylądują w śmietniku. Stosunkowo zaskakującą metodą mrożenia jest… mrożenie w szkle, a dokładniej w słoikach. Na czym polega? Jak się mrozi w słoikach i dlaczego to takie fajne?

Słoiki to produkt dostępny wszędzie – zapewne nawet nie musisz w nie dodatkowo inwestować, bo spory zapas znajdzie się w domu czy piwnicy. Aby dobrze przeprowadzić mrożenie w słoikach, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie co chcesz mrozić. Większość elementów, które chcesz by pozostawały sypkie / pojedyncze do wyjęcia np. owoce, warzywa – wcześniej należy zahartować w zamrażalniku, a dopiero później włożyć do zbiorczego słoika, w którym będą przechowywane. Jak to zrobić? Poukładaj owoce lub warzywa na deseczce lub tacce, włóż na 2-3 godziny do zamrażarki, a następnie lekko zmrożone przesyp szybko do słoika.

Zioła i natki wszelkiego rodzaju, np. koperek, pietruszka, seler do zupy należy wcześniej umyć i poszatkować, a następnie wysuszyć, aby natki nie sklejały się i nie tworzyły skorupy, a po otworzeniu słoiczka były sypkie, a nie w formie grud.

Mrożenie płynnych produktów, to wcale nie wyższa szkoła jazdy. Jeśli planujesz mrożenie zupy, sosu, koktajlu, pamiętaj jedynie o tym, by słoik napełnić do nie więcej niż 3/4 jego pojemności, ponieważ pod wpływem mrożenia produkt zwiększy swoją objętość.

Foto: https://www.dailybreak.com/break/guy-sells-hot-dog-water-and-claims-health-benefits

Parówkowa woda…zdrowia nie doda!

Jeszcze kilka miesięcy temu zachwycaliśmy się wodą kokosową  – oczywiście nie dosłownie, jednak ten produkt podbijał europejskie rynki. Czy teraz zachwyci nas…woda parówkowa?

Na szczęście nie, jednak sprawa, którą zaraz Wam opiszemy powinna dać nam wszystkim do myślenia, jak bardzo konsumpcjonizm nas zaślepia.

Kanadyjski performer Douglas Bevans postanowił zrobić doświadczenie, które udowodniło, że ludzie są w stanie uwierzyć we wszystko – jeśli marketing jest na dobrym poziomie, uda się sprzedać absolutnie wszystko. Jak się okazuje…również wodę po parówkach. Brzmi absurdalnie? I to jeszcze jak!

Kanadyjski performer wykorzystał okazję do przeprowadzenia fascynującego eksperymentu – w czasie trwającego w Vancouver  festiwalu kulinarnego rozstawił wśród stoisk swój stolik z …wodą po parówkach. Oczywiście wszystko dokładnie zaplanował i zadbał o oprawę marketingową.  Douglas Bevans wykonał serię produktu – wykorzystał recyklingowe butelki z minimalistycznym designem – w środku umieścił ugotowaną parówkę, którą zalał wodą. Na stoisku pojawił się sprzedawca, który sam przebrany był za hot doga, co miało wzmocnić przekaz. Sam Bevans ubrał się jak biznesmen i to on był kluczową postacią – przemawiał w czasie prezentacji i profesjonalnie zachęcał do zakupu swojego produktu. Woda po parówkach miała mieć właściwości nawadniające, redukujące tkankę tłuszczową czy też liczne właściwości odmładzające.

 

Produkt zdobył szerokie grono odbiorców – wielu ludzi uwierzyło w bajki Bevansa – skusili się na zakup wody po parówkach, która miała dodać im wigoru i energii. Bevans w kilka godzin sprzedał 60 litrów wody po parówkach – każda butelka kosztowała 37,99 dolara. W sumie zarobił 2,5 tysiąca dolarów!

Celem eksperymentu było ukazanie jak łatwo dajemy się nabrać i jak często kupujemy rzeczy, które nie dość, że nie są nam do niczego potrzebne, nie niosą za sobą żadnej wartości dodanej. Pocieszający jest jedynie fakt, że całość zarobionej kwoty Bevans oddał na cele charytatywne.

Róża Janusz Scoby

SCOBY – jadalne naczynia

Polska wydała na świat już niejednego młodego zdolnego projektanta. Mamy nadzieję, że dokładnie tak będzie z Różą Janusz, absolwentką poznańskiej School of Form, która zachwyciła świat opakowaniami, które można.. zjeść.

Idea wykluczania plastiku z naszego życia staje się coraz powszechniejsza – szukamy zdrowej i bezpiecznej alternatywy, która pozwoliłaby pozbyć się z życia codziennego plastikowych naczyn jednorazowych. Używanie jednorazowych opakowań można w zasadzie niemal zupełnie wyeliminować (używając naczyń wielokrotnego użycia, które można umyć i użytkować przez lata), ale co z opakowaniami na żywność sprzedawaną w sklepach?

Róża Janusz wpadła na genialny pomysł – stworzyła naczynia, które można zjeść. Absolwentka poznańskiej szkoły formy zaprezentowała bardzo interesującą alternatywę – SCOBY.
Czym jest SCOBY? To organiczny materiał, który powstał w wyniku fermentacji cukrów. Prowadzi ona do powstawania specjalnej membrany na powierzchni płynu (kombucha). Następnie naczynie „tkane” jest w obrębie naczynia w którym rośnie poprzez proces nawarstwiania – zupełnie jak w przypadku cebuli.

Naczynia może nie wyglądają spektakularnie, ale robią piorunujące wrażenie, a co najważniejsze: są pożyteczne i skuteczne. Scoby nadaje się do przechowywania suchych produktów oraz półsuchych (takich jak orzechy, ziarna, nasiona). SCOBY można zjeść lub jeśli nie mamy ochoty – wyrzucić na kompost. Jest to materiał całkowicie biodegradowalny i bardzo przyjazny środowisku.

Plastikowe naczynia

Ogranicz plastik w swoim otoczeniu

Ostatnio zewsząd docierają do nas sygnały o dziko żyjących zwierzętach, które giną na skutek… zatrucia lub zatkania plastikiem. Problem ten dotyczy głównie mórz i oceanów, ale nie tylko. Czy możemy zrobić coś, by tę sytuację zmienić? Tutaj przywołać można znane porzekadło: „zmieniając świat, zacznij od siebie”. I właśnie tej mądrej rady powinniśmy posłuchać. Co zrobić? Jak ograniczyć zużycie plastiku? Które elementy z łatwością możemy wyeliminować  z naszego życia codziennego?

Zakupy w markecie

Sklepy już wprowadziły dodatkowe odpłatności za torebki jednorazowe i reklamówki foliowe. Już nie kosztują 3-5 groszy, a od 30 groszy do nawet 2 zł! Jest to podyktowane regulacjami prawnymi, które z kolei mają doprowadzić do wyeliminowania nadmiernej ilości plastiku z obiegu. Ale są jeszcze woreczki na warzywa i pieczywo. Zastanów się ile plastiku zabierasz do domu robiąc zakupy w sklepie? Czy banany, pomidor, pęczek marchewki czy rzodkiewki rzeczywiście musisz pakować do worka? Zdecydowanie nadużywamy plastiku na tym polu i pakujemy często coś, co równie dobrze moglibyśmy schować do torby wielokrotnego użycia (z którą mamy nadzieję już chodzicie na zakupy!). Przy kolejnej okazji zastanówcie się którego woreczka nie potrzebujecie. Jeśli jest taka opcja, zawsze zamiast folii wybierajcie papierową torebkę, to zawsze bardziej ekologiczne rozwiązanie.

Zapomnij o słomkach, kubeczkach plastikowych i sztućcach

Organizujesz grilla w ogrodzie lub na działce? A może impreza firmowa? Ile kilogramów plastiku zostanie po tej imprezie? A przecież można tego uniknąć! Na działce trzymaj naczynia i sztućce wielokrotnego użycia. Tak samo w swojej firmie – wystarczy je później umyć i wykorzystać kolejny raz. Wiemy, że nikomu nie chce się zmywać po kilkudziesięciu gościach, ale pomyśl ile dobrego dla przyrody może wnieść twoje mycie naczyń? (oczywiście jeśli też będzie ekologiczne).  Minimalizuj stosowanie naczyń z plastiku – istnieją dla nich lepsze alternatywy. Jeśli bardzo nie chcesz sprzątać i zmywać po imprezie, poszukaj papierowych i biodegradowalnych naczyń – tak, są takie :)

Zapomnij o plastikowych butelkach

Nie kupuj napojów w plastikowych butelkach – wybierz sok w szklanej butelce. Kiszonki z worka foliowego? Lepsze będą te w słoiku. Nie możesz sobie wyobrazić życia bez kawy i w drodze do pracy odwiedzasz kawiarnię lub stację paliw na „małą czarną” lub latte z pianką? I bardzo dobrze, ale zacznij do takich miejsc zabierać swój kubek! Oprócz tego, że to bardziej ekologiczne niż plastikowe czy kartonowe kubeczki, możesz dostać zniżkę za własny kubek :) To się opłaca!

To tylko kilka prostych pomysłów, ale już jesteś o krok do przodu! A razem z Tobą środowisko :) Jakie są Twoje pomysły na eliminację nadmiaru plastiku z życia codziennego?