Zatkany zlew

Ekologiczne sposoby na zatkane rury

Zatkane odpływy i przytkane zlewy to problem, z którym nie raz przyszło zmierzyć się każdej Pani domu (i nie tylko Pani!). Jak radzić sobie w takich kryzysowych sytuacjach bez szkody dla środowiska i systemu kanalizacyjnego?

Oczywiście najłatwiej byłoby sięgnąć po środki chemiczne w postaci żelu czy granulatu, które rozpuszczają zastojową treść w rurach. Są to jednak środki pełne chemii, często groźne nawet dla człowieka.

Pierwszą próbą jaką warto podjąć jest przepłukanie niedrożnego odpływu kilkoma litrami gorącej, wrzącej wręcz wody. Jeśli sama woda nie podziała, można złączyć wrzątek z sodą oczyszczoną, octem lub kwaskiem cytrynowym. Jak to zrobić? Do odpływu nasypujemy sodę i ocet (lub kwasek), odczekujemy o. 10 minut, a dopiero później zalewamy obficie gorącą wodą. Jeśli i to nie podziała, można powtórzyć zabieg dodając sól.

Wśród metod mechanicznych można wykorzystać typowy…odtykacz do rur. Gumowy przepychacz to proste w obsłudze ręczne narzędzie składające się z gumowej nasady i drewnianego drążka. Gumową część przytykamy do odpływu tak by się „zassała” a następnie naprzemiennie odciskamy i dociskamy przetykacz.

Można także skorzystać ze specjalistycznej sprężyny hydraulicznej, którą wprowadza się w kanał. Sprężynę kręci się tylko w jedną stronę – jej zadaniem jest przepchanie zatykającej streści dalej.

Jeśli zapchał ci się odpływ – nie panikuj! Spróbuj samodzielnie domowymi metodami udrożnić rury. Jeśli to nie pomoże, sięgnij po sklepowe -jednak biologiczne,m nie chemiczne – środki. Gdy i te zawiodą, wezwij fachowca, który z pewnością upora się z problemem.

Jak myć cytrusy?

Jak dobrze myć owoce egzotyczne?

Lubisz cytrusy? Czy przed obieraniem owocu myjesz go dokładnie? Dowiedz się czy przygotowujesz się do zjedzenia ulubionego owocu we właściwy sposób.

Wiele osób błędnie sądzi, że skoro nie będą zjadać skóry, mycie cytrusów nie jest konieczne. Zastanawialiście się kiedyś jak to jest, że owoce zbierane na drugim końcu świata, leżące w skrzynkach są takie piękne czyste i świecące? Odpowiedź jest prosta – są woskowane. Istnieje wiele preparatów stosowanych do woskowania cytrusów – niektóre są bezpieczne, jednak są i takie, które są dla nas bardzo niewskazane. Do najczęściej stosowanych środków nabłyszczających owoce cytrusowe należą: wosk pszczeli (e901), wosk carnauba (E903) i szelak (E904).

Wosk pszczeli (zarówno biały, jak i żółty) to substancja pochodzenia naturalnego, w 100% bezpieczna.

Szelak również jest substancją naturalną, jednak jej pochodzenie budzi mieszane uczucia. To wydzielina czerwców, które pasożytują na tropikalnych drzewach – jest ona warstwą ochronną skorupy larw czerwców. W kontakcie z ludzką skórą często wywołuje alergie i podrażnia skórę.

Wosk carnauba to wosk naturalny, który pozyskuje się z liści palmy Copernicia Cerifera. Użycie tego wosku w niektórych przypadkach może powodować silne reakcje alergiczne, jak również kontaktowe zapalenie skóry. Nierzadko prowadzi też do podrażnienia żołądka.

Do niektórych owoców egzotycznych (np. mandarynek) używa się także środków grzybobójczych, co ma uchronić owoce przed pleśnieniem. W tym celu stosuje się na przykład imazalil. Jest to środek silnie toksyczny – najprawdopodobniej uszkadza układ nerwowy, może także powodować bezpłodność.

Jak myć owoce egzotyczne?

Samo opłukanie ich pod bieżącą wodą to zdecydowanie za mało. Przede wszystkim wyposażmy się w szczotkę do szczotkowania cytrusów – szczotkujmy je pod bardzo ciepłą wodą (70 stopni). Dodatkowo, tuż przed obraniem warto owoc sparzyć gorącą wodą, tuż po zagotowaniu. Po umyciu owoców, należy dokładnie umyć dłonie mydłem.

Filozofia zero-waste

Zerowaste

Filozofia zerowaste bije rekordy popularności – chęć bycia bliżej z naturą staje się dla świadomych problemów ekologicznych mieszkańców Ziemi coraz bardziej popularna. Na czym dokładnie polega filozofia zero-waste i jak wprowadzić jej założenia w życie codzienne? Czy jest to trudne czy wręcz przeciwnie?

Jak łatwo domyślić się na podstawie anglojęzycznej nazwy nurtu, filozofia zerowaste to podejście do życia przekonujące, że da się żyć w taki sposób, by nie marnować „niczego”. Szerzej – kupując produkty codziennej użyteczności – staramy wykorzystać się je w całości, łącznie z opakowaniem, któremu nadać możemy zupełnie nową funkcję. Co więcej, jeżeli jest możliwość kupowania tej samej rzeczy bez zbędnego opakowania, np. na wagę – w myśl filozofii zero waste będzie to najlepsze rozwiązanie.

 

Kupuj tylko to co potrzebne

Chcąc żyć zgodnie z filozofią zerowaste, wybierając się na zakupy przygotuj sobie listę zakupów. Kup tylko  to , co jest ci niezbędne. Staraj się wybierać produkty, które nie posiadają zbędnych opakowań – np. niektó®e produkty zapakowane są w szczelny worek, potem w karton i w kolejną porcję folii – jeśli te dodatkowe warstwy nie zabezpieczają produktu, a są tylko zbędnym elementem marketingowym, wybierz taki produkt, który będzie skromniej opakowany (mniej odpadów). Nie kupuj rzeczy „na kiedyśtam” – może zdarzyć się, że zrobisz całkiem spore zapasy i nigdy ich nie wykorzystasz (bo zapomnisz, bo zmienisz dietę, bo się przeterminują).

Polub się z techniką DIY

DIY czyli Do-It-Yourself to filozofia zakładająca, że wiele rzeczy można zrobić samodzielnie zamiast je kupować. Dotyczy to zarówno żywności, środków higieny, jak i odzieży, mebli czy zabawek. Oczywiście nie wszystko jesteśmy w stanie wykonać samodzielnie (np. ze względu na technologię lub dostępność niektórych surowców), jednak znaczącą część produktów codziennej potrzeby z powodzeniem przygotujemy w domu. Będzie to tańsze, zdrowsze, bardziej ekologiczne niż wspieranie marnej jakości produktów, które powstają w fabrykach zanieczyszczających środowisko.

Żyj tu i teraz

Postaraj się nie kumulować zbędnych przedmiotów na przyszłość. Rób zakupy, produkuj swoją żywność na bieżącą potrzebę. Pamiętaj, że nie wszystko od razu będzie proste, ale kiedy już przekonasz się do filozofii zerowaste dojdziesz do wniosku, że dojrzewanie do tej decyzji trwało zbyt długo. POWODZENIA!

Czym dokarmiać ptaki?

Czym dokarmiać ptaki?

Nadeszła zima – pora roku, którą jedni kochają, a inni nienawidzą. To pora roku w której nasi bracia mniejsi mogą potrzebować naszego wsparcia. Dokarmianie ptaków jest bardzo powszechne w Polsce. Czy jednak karmimy zwierzęta tak jak należy? Czy przypadkiem im nie szkodzimy? Co warto wiedzieć o dokarmianiu ptaków?

Zapomnijmy o chlebie

Najpowszechniejszym pokarmem jaki zapewniamy ptakom jest…chleb. Niestety, nie ma nic gorszego, niż dokarmianie ptaków chlebem! Dokarmianie ptactwa chlebem jest dla nich bardzo niekorzystne. Zwłaszcza, jeżeli ptaki dokarmiamy białym pszennym chlebem.

Należy pamiętać, że ptaki to żywe organizmy, które w naturalnym ekosystemie nie są w stanie zlokalizować chleba – chleb nie jest dla nich dobrym pożywieniem. Chleb niema dla ptaków żadnych wartości odżywczych. Co gorsza, przyjmowany przez nie przez dłuższy czas może doprowadzić do różnych schorzeń układu pokarmowego ptaków, a w znaczącej ilości przypadków także do śmierci.

Okazuje się, że chleb którym dokarmiane są ptaki to prawdziwe przekleństwo ekosystemu i środowiska. Chleb rzucony ptakom, a niezjedzony przez nie może powodować zdecydowanie więcej szkód niż odpowiednio zutylizowany. Będący siedliskiem pleśni zgniły chleb może być toksyczny dla innych zwierząt.

Czym karmić ptaki?

Jeśli lubicie dokarmiać wodne ptaki takie jak kaczki, można „rzucać” im winogrona, groszek, kukurydzę, nasiona wszelkiej maści czy owies.

Jeżeli  chcecie dokarmiać miejskie ptaki odwiedzające blokowiska i zaglądające do domków dla ptaków na balkonach i na drzewach, warto zaopatrzyć się w słoninę, smalec, słonecznik, owies, orzechy, płatki owsiane. Można także przygotować suszone owoce.

Istniej także świetna opcja dla leniwych – jeśli nie masz czasu na samodzielne przygotowanie paśnika dla ptaków, możesz kupić gotową kompozycję. Znajdziesz ją w dobrze wyposażonych supermarketach, marketach budowlanych i sklepach zoologicznych!

 

 

 

Jak oszczędzać wodę bez zmywarki

Jak oszczędzać wodę bez zmywarki?

Zmywanie naczyń to czynność bez której nie wyobrażamy sobie funkcjonowania. Już od jakiegoś czasu wiadomo, że zmywarki do naczyń – choć są urządzeniami elektrycznymi zjadającymi prąd – pozwalają na ogromne oszczędności wody. Podczas ręcznego zmywania zużywamy od kilku do kilkunastu razy wody więcej, często nie domywając naczyń tak dokładnie, jak zrobi to gorąca woda w zmywarce. Czy bez zmywarki można zmywać naczynia względnie tanio i do tego ekologicznie? Jak najbardziej!

Myjąc naczynia pod bieżącą wodą, odkręcasz pełny strumień i dopiero wtedy bierzesz gąbeczkę, nalewasz płynu do mycia naczyń, myjesz naczynie i podstawiasz pod strumień ciepłej wody, prawda? A gdyby tak najpierw umyć wszystkie naczynia, a następnie wypłukać je w czystej wodzie?

Jeśli masz dwukomorowy zlew, zadanie będzie proste.  Brudne naczynia wstaw do jednej komory wypełnionej wodą z detergentem. Jeśli naczynia są bardzo zabrudzone, pozwól im się chwilę odmoczyć – brud będzie lepiej schodził. Umyj dokładnie naczynia w pierwszej komorze. Do drugiej komory nalej wody (nie musi być już ciepła – może być zimna woda z odrobiną octu, który zapewni lepsze schnięcie naczyń).  Jeżeli nie posiadasz zlewu dwukomorowego, pomocna okaże się duża miska – od ciebie zależy czy w niej umyjesz naczynia czy posłuży ci tylko do płukania.

Jak dozować detergent?

Zmywarka zużywa tylko tyle detergentu, ile zmieści się do dozownika. Jak dozować płyn do mycia naczyń aby nie zużywać go niepotrzebnie i by ograniczyć ilość mydlin w kanalizacji? Przede wszystkim zawsze dozuj płyn na gąbeczkę, a nie na naczynia. Pamiętaj, że płyn będzie się pienił, nie musisz dawać go na gąbkę dużo. Czasami na kilkanaście talerzy czy kubków wystarczy jedna kropla.

 

Przed włożeniem brudnych naczyń do komory z wodą do odmaczania, warto jest usunąć z naczyń resztki jedzenia. Jeśli chcesz być maksymalnie ekologiczna, użyj do tego starych kartek z gazety. Mycie naczyń zawsze zaczynaj od tych najmniej brudnych.

Dodatkową korzyścią może okazać się zamontowanie tzw. perlatora, który sprawi, że woda w kranie będzie „sperlona”, dzięki czemu będziesz miała wrażenie, że strumień jest silniejszy. Montaż perlatora, który kosztuje kilkanaście złotych pozwoli zaoszczędzić nawet do 400 zł rocznie (na wodzie).

Jadłodzielnia

Jadłodzielnia

Jadłodzielnia to rozwiązanie, które coraz częściej spotykane jest w Polskich miastach. Czym jest? Jak działa i gdzie można znaleźć jadłodzielnie?
Jadłodzielnia to doskonałe rozwiązanie dla osób, które mają za dużo jedzenia, a które potencjalnie by wyrzuciły. Teraz nie muszą tego robić. Jeżeli z jakiegoś powodu mamy za dużo jedzenia, którego na pewno nie zużyjemy bo np. przesadziliśmy na zakupach czy po prostu za dużo ugotowaliśmy, możemy jedzenie to bezpiecznie oddać bardziej potrzebującym.
Skonstruowana zwykle z płyt wiórowych, wewnątrz których znajdują się półki i lodówka,jadłodzielnia to miejsce w którym każdy, niezależnie od stanu swojej zamożności, przekonań religijnych, płci, koloru włosów etc. może pozostawić żywność dla innych. Co ważne, w jadłodzielni można zostawić jedzenie po terminie ważności pod warunkiem, że jeszcze nadaje się do spożycia.
To doskonałe rozwiązanie nie tylko dla osób prywatnych, ale także (a w zasadzie przede wszystkim) dla producentów żywności, restauracji, stołówek. Nadprogramową żywność mogą oddać osobom, które bardzo się z niej ucieszą – nie ma potrzeby dokonywania utylizacji. Pomysł jadłodzielni przybył do Polski kilka lat temu. Oryginalnie pierwszą jadłodzielnię uruchomiono w 2012 roku w Niemczech. Pierwsza polska jadłodzielnia pojawiła się w Polsce w Warszawie w 2016 roku.
Idea foodsharingu dotarła również do naszej rodzimej Zielonej Góry. Po kilku tygodniach funkcjonowania jadłodzielni w mieście możemy z dumą przyznać – to znakomita inicjatywa. Oby coraz więcej pojawiało się takich w naszych miastach!

ECO forms

EcoForms – ekologiczne doniczki  

Kwiaty doniczkowe zdobią wnętrza domów, mieszkań, biur, sklepów i urzędów. Najczęściej donice sadzone są w duże plastykowe doniczki – takie donice są bardzo tanie, łatwe w eksploatacji, nie wymagają specjalnej uwagi i opieki. Ale umówmy się – ekologiczne nie są na pewno. Czy istnieje dla nich ciekawa, nieobciążająca alternatywa, która dodatkowo będzie ekologiczna? Tak!

Wyprodukowane z plew ziaren zbóż (przede wszystkim ryżu) doniczki, uformowane z wykorzystaniem naturalnego kleju rozpuszczalnego w wodzie donice EcoForms. To przepiekna feria kolorów i kształtów doniczek, które nadają się do każdego wnętrza.

Dlaczego donice EcoForms są tak fajne? Bo poza tym, że są ekologiczne i ładnie wyglądają, mają jeszcze jedną pozytywną cechę – jeśli kwiat trzeba przesadzić, nie ma potrzeby wyjmowania go z doniczki i przesadzania do większej. Wystarczy roślinę w starej doniczce włożyć do większej i zasypać ziemią. Dzięki odpowiedniemu nawadnianiu i pH gleby dookoła, doniczka po pewnym czasie rozpuści się.

Rozwiązanie to na pewno spodoba się wszystkim fanom ekologicznych rozwiązań – czy przyjmie się u Nas na stałe? Przekonamy się wkrótce!

 

Butelki z alg

Biodegradowalna butelka z alg

Targi dizajnu Design March 2016 obfitowały w wiele ciekawych proekologicznych projektów. Jednym z takich ciekawych projektów była propozycja islandzkiego studenta projektowania produktu islandzkiej Akademii Sztuk Pięknych, z Reykjaviku, Ari’ego Jonssona. Młody naukowiec zaprezentował prototyp butelki, która powstała przez połączenie agaru(substancji pozyskiwanej ze sproszkowanych krasnorostów, czyli czerwonych alg)  i wody.

Butelka stworzona przez Ariego Jonssona jest produktem jadalnym – pytanie tylko czy będzie na tyle wytrzymała, by można było mówić o wprowadzeniu jej na rynek na stałe.

Trend zakładający wykorzystywanie naturalnych surowców w tworzeniu opakowań zyskuje coraz większe grono zwolenników. Opakowania są biodegradowalne i zwykle w przynajmniej 95% powstają z materiałów z recyklingu, co sprawia, że produkty finalne są podwójnie ekologiczne. Mamy nadzieję, że ten trend na stałe zagości wśród technologów i naukowców, którzy stale będą zaskakiwać na nowymi wynalazkami.

Greentest

Testery żywności Greentest

Zdrowa i bezpieczna żywność odgrywa w naszym życiu coraz istotniejszą rolę. Produktom, które trafiają do naszych zakupowych koszyków stawiamy coraz większe wyzwania. W trosce o własne zdrowie wybieramy produkty najwyższej jakości, z certyfikatami potwierdzającymi ich bezpieczeństwo. Co jednak z produktami bez opakowań, takimi jak świeże warzywa, owoce, mięso czy pieczywo?

Na szczęście dla konsumentów, teraz możemy zbadać również te najświeższe produkty. Udostępnione konsumentom testery GREENTEST to urządzenia (do złudzenia przypominające smart fony), dzięki którym możliwe jest sprawdzenie w jakich proporcjach w danych produkcie występuje na przykład sól. Dokładniej, biorąc pod uwagę proporcje naturalnego występowania azotanów w owocach i warzywach, Greentest wylicza w ciągu 3 sekund zawartość soli w danym produkcie. Ważne natomiast, że badanie możemy wykonać jedynie na surowym produkcje. Wynik może być przedstawiony w 3 stopniach: zielony czyli wszystko w normie, pomarańczowy – wynik powyżej normy, czerwony –znaczne przekroczenie normy.

Wyższa wersja urządzenia, Greentest ECO posiada dodatkowo wbudowany licznik Geigera-Mullera – osoby posiadające tą wersję testera będą mogły sprawdzić również poziom promieniowania produktów spożywczych.

Więcej informacji o testerach na https://www.srtech.pl/

Czekolada z robakami

Czekolada z insektami sposobem na problemy z zapasami żywności

W kawiarence funkcjonującej przy Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu pojawiła się propozycja, która może szokować. Mowa o wysokobiałkowej czekoladzie z… owadami.  Pomysłodawcami  owadziej czekolady są studenci przynależący do koła kuchni molekularnej z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Dlaczego właśnie owady? Odpowiedź wydaje się zgoła oczywista – niektóre owady zawierają spore ilości białka, a za to mało tłuszczu. Co więcej, owady zawierają wiele mikroelementów, w tym żelazo i potas.

Przewodnicząca koła naukowego młodych biologów, doktor Anna Żołnierczyk postawiła sobie za cel, aby zmienić podejście Polaków do żywności z insektami. Doktor Żołnierczyk przywołuje statystyki, z których wynika, że do 2050 roku, na świecie pojawią się liczne problemy związane z żywnością i być może będziemy potrzebowali nawet dwa razy więcej jedzenia aniżeli dzisiaj! I to właśnie dlatego powinniśmy próbować nowych potraw, nowych produktów, których dziś choć moglibyśmy – nie jemy.