Opakowania wielokrotnego użytku zamiast plastiku

Zakupy w opakowaniach wielokrotnego użycia

Zmiana na rynku żywności i kosmetyków związana z plastikowanymi opakowaniami jest coraz bardziej dostrzegalna. Wielkie marki decydują się na kosztowne zmiany i powoli wycofują się z plastikowych opakowań. Niektóre marki idą o krok dalej.

W związku ze stale rosnącą świadomością ekologiczną konsumentów, marki będą coraz częściej stawiać na opakowania wielokrotnego użycia. Korporacje, na których konsumenci niejako wymusili wprowadzenie opakowań wielokrotnego użycia, dają już możliwość skorzystania z takich opakowań np. w restauracjach, kawiarniach, niektórych sklepach stacjonarnych. Lada moment mamy mieć możliwość kupowania wszystkich topowych produktów dla domu w opakowaniach wielokrotnego użycia.

Firma TerraCycle, która na co dzień  zajmuje się recyklingiem, zapoczątkowała inicjatywę LOOP – w pilotażowej edycji udział mają wziąć największe światowe korporacje: Coca Cola, Nestle, Danone, Unilever czy Procter & Gamble. Pomysł jest bardzo prosty – wszystko to, co dzisiaj kupujemy w opakowaniach jednorazowych, np. szampony, mydła, płyny, lody, czekolady, desery etc. będziemy mogli kupić w opakowaniach wielokrotnego użycia. Produkty są zamawiane online,a po puste opakowania przybywa kurier – który w ciągu doby dostarcza uzupełnione opakowania.

Inicjatywa będzie pilotażowo realizowana w Paryżu i Nowym Jorku przez 12 miesięcy – jeśli efekty będą zadowalające, podobne rozwiązania będą wdrażane na całym świecie.

Co zrobić z ubraniami?

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami?

Każdy z nas ma w swojej szafie ubrania, które zalegają w niej od dłuższego czasu. Są za małe lub za duże, zbyt zniszczone lub po prostu nam się znudziły. Z dużą dawką prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że nigdy już ich nie założymy, a mimo to – wciąż zajmują miejsce w szafie. Co jednak, jeśli zdecydujemy się na pozbycie się tych ubrań? Co z nimi zrobić? Oddać, wyrzucić czy przerobić? Opcji jest przynajmniej kilka.
W pierwszej kolejności odpowiedzmy sobie na pytanie – dlaczego nie chodzę w danej odzieży? Czy chodzi o rozmiar? A może fason? Najlepszą dla Nas opcją jest przerobienie ubrań i dostosowanie ich do właściwego rozmiaru czy fasonu. Można takie przeróbki wykonać samodzielnie lub oddać ubrania do pracowni krawieckiej. Oczywiście oznacza to wówczas dodatkowy koszt, jednak gra jest warta świeczki.
Jeśli nie nosisz spodni bo brakuje w nich guzika, a spódnicy przez zepsuty zamek – zmień tok myślenia. Takie drobne naprawy nie są kosztowne, a ubranie zawsze się przyda. Doszyj guzik, wymień zamek lub jeśli ubranie wymaga bardziej specjalistycznej naprawy, poproś o pomoc krawcową.
Ciekawą opcją jest tzw. swap party czyli wymiana ubraniami. Możesz ogłosić się w sieci i zamienić odzieżą lub wybrać na akcje zorganizowane. Jeśli wymiana nie dojdzie do skutku, możesz także sprzedać ubrania. Z pomocą przyjdą specjalne strony dla fashionistek czy popularne portale aukcyjne.
Wspaniałą inicjatywą byłoby przekazanie odzieży osobom potrzebującym – możesz zawieść czystą posegregowaną odzież np. do oddziału Caritasu, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, noclegowni i innych tego typu miejsc.
W ostateczności można odzież wrzucić do kontenera na ubrania – niestety odzież ta nie trafia zwykle do innych osób. Najczęściej przerabiana jest na czyściwa przemysłowe lub na wypełnienie do foteli samochodowych.

Podwodne graffiti

Ekologiczne podmorskie grafitti

Co może mieć ze sobą wspólnego rafa koralowa i graffiti? Oba te zjawiska są wielobarwne, intrygujące i ciekawe, jednak to nie wszystko. Nie tak dawno graficiarze z niemieckiej formacji 1up z Berlina przygotowali specjalną instalację na Bali, w ramach festiwalu Seawalls Festival.

Poza tym, że artyści wystawiali tam swoje tradycyjne prace, postanowili zrobić również coś dobrego dla lokalnego środowiska. Padło na podwodne graffiti i wykonanie wzoru firmującego formację 1 up. Trójwymiarowa instalacja nie tylko cieszy oko – spełnia szczególną rolę – jest stelażem, który pomaga w odbudowie rafy koralowej.
Niestety rafa koralowa jest gatunkiem wymierającym – w ciągu ostatnich 3 dziesięcioleci, powierzchnia rafy koralowej na ziemi zmniejszyła się o ponad 50%. spora w tym rola człowieka, która doprowadziła do ocieplenia oceanów, a także ich zakwaszenia. Ratowanie koralowców jest jednym z priorytetów organizacji pro-ekologicznych. Mamy nadzieję, że rafę koralową rzeczywiście uda się uratować i nadal będziemy mogli cieszyć się jej pięknem.

Ekologiczne walentynki

Ekologiczne Walentynki

Walentynki lada moment! Jeszcze nie masz pomysłu na ekologiczne walentynki? Podpowiemy. Przede wszystkim nie wydawaj pieniędzy na zbędne gadżety bajery – nie o to w tym wszystkim chodzi. Chociaż święto zakochanych jest w Polsce bardzo skomercjalizowane i w zasadzie jest świętem konsumpcjonizmu, a nie miłości, możesz w łatwy sposób uczcić ten dzień wyjątkowo, bez zbędnych ton plastiku walentynkowego rodem z odpustu.

Zacznijmy od tego, że choć uważamy, że miłość warto okazywać sobie na co dzień, a nie od święta, rzeczywiście w walentynki można zaszaleć i przygotować coś wyjątkowego. W myśl hasła ‚przez żołądek do serca’ warto spróbować swoich sił w przygotowaniu romantycznego posiłku dla ukochanej osoby – może to być walentynkowe śniadanie, obiad, kolacja, a nawet niespodziewany deser?

Jeśli na co dzień nie masz czasu na tak przyziemne rzeczy, jak spacer i trzymanie się za ręce, zrób to właśnie w walentynki. Zabierz swoją drugą połówkę „w wasze” miejsca. Poczuj się jak na początku związku, gdy w waszych brzuchach radośnie fruwały motyle.

Zróbcie razem coś dobrego dla świata – wybierzcie się na wyprowadzanie psów do schroniska i przekażcie im morze miłości od siebie. Nawet jeśli macie swojego zwierzaka (zwierzaki) w domu, w ten jeden dzień warto odwiedzić miejsce w którym na miłość czekają setki porzuconych serduszek dosłownie łaknących miłości. Co zrobić? Pójść do schroniska i zgłosić chęć do wyprowadzenia pieska na spacer! Polecamy – po spacerze z psiakami zimową porą, gdy wrócicie do domu trzeba będzie się rozgrzać! A to sprzyja przytulaniu :)

Deszcz w Bangkoku

Sztuczny deszcz sposobem na smog?

Bangkok eksperymentuje z innowacyjnym sposobem na walkę ze smogiem – chodzi o… sztuczny deszcz. Niestety stolica Tajlandii we wszelkiego rodzaju rankingach czystości powietrza wypada fatalnie – ostatnie badania pokazały, że Bangkok jest na 10 miejscu najbardziej zanieczyszczonych miast świata (wynika tak z badań GreenPeace). Większość suchych dni oraz bezwietrzna pogoda sprawiają, że w zdecydowanej większości miasta unoszą się bardzo niebezpieczne ilości cząstek pyłu PM 2.5. Choć sytuacja  nie jest dramatyczna (jak np. w Indiach czy Chinach), władze miasta zdecydowały się wypowiedzieć wojnę smogowi. W bardzo nietypowy sposób.

Wywołanie sztucznego deszczu, co wydaje się niesamowite, wcale nie jest tak trudne. W okolicy wierzchołka chmury należy rozpylić tzw. sztuczne jądra lodowe (w tym celu zwykle  wykorzystuje się suchy lód i jodek srebra).  Suchy lód niemal natychmiastowo wytwarza wokół siebie temperaturę nawet -78 stopni, w której powstają naturalne kryształki lodowe. Z kolei jodek srebra przyczynia się do wywołania dymu o drobnych cząsteczkach, które następnie stają się jądrami krystalizacji.

Testowy deszcz wywołano w Bangkoku w pewien wtorkowy poranek – następnie, po 12 godzinach sprawdzono parametry czystości powietrza. Metoda okazała się bardzo skuteczna. Władze Bangkoku zapowiedziały, że w sytuacjach podobnych do tej, gdy w mieście długo będzie utrzymywała się sucha i bezwietrzna pogoda, a smog będzie stanowił zagrożenie dla mieszkańców i ich zdrowia, wywoływane będą sztuczne deszcze.

Sprawa smogowa

Grażyna Wolszczak wygrywa sprawę smogową!

Grażyna Wolszczak, polska aktorka telewizyjna i teatralna, w 2018 roku wytoczyła Państwu
polskiemu proces z powództwa cywilnego. Aktorka zarzucała Państwu, że to nie robi nic ze
smogiem, który narusza jej dobra osobiste. Co ciekawe – sąd w Warszawie uznał, że aktorka ma
rację i skazał Państwo Polskie na wypłacenie 5.000 zł na rzecz krakowskiego stowarzyszenia
Unicorm.

Wolszczak w czasie procesu i w trakcie przygotowywania do niego wyraźnie deklarowała, że smog i
zła jakość powietrza niekorzystnie odbijają się na jej zdrowiu oraz zdrowiu jej najbliższych, a
długotrwałe przebywanie w takim środowisku może mieć poważne konsekwencje zdrowotne – w jej
mniemaniu może prowadzić nawet do śmierci na skutek chorób układu oddechowego.

Sprawa od samego początku była bardzo kontrowersyjna, jednak wyrok warszawskiego sądu zaskoczył
chyba nawet samą Wolszczak. Okazuje się, że pani Grażyna Wolszczak nie była jedyną znaną osobą,
która złożyła pozew przeciwko Państwu Polskiemu – podobne kroki podjęli między innymi Jerzy
Stuhr, Zofia Czerwińska, Lesław Żurek, Mariusz Szczygieł czy Katarzyna Andukowicz. Jakie
rozwiązania przyniosą kolejne sprawy? Czy państwo rzeczywiście rozpocznie walkę ze smogiem?
Czas pokaże.

Psy ochronią klimat

Psy pomogą w walce ze zmianą klimatu

YORA, czyli marka psiej karmy to, jak deklaruje założyciel firmy produkującej karmę, przyszłość
naszej walki o czystą planetę. Co wspólnego mają karma dla psów i ratowanie ziemi przed zmianami
klimatu? O wiele więcej, niż mogłoby się wydawać. Wiele wskazuje na to, że to właśnie psy
przyłożą się do ratowania nas przed szybko postępującymi zmianami klimatycznymi.

Twórcy brytyjskiego startupu twierdzą, że stworzyli przepis na najbardziej zrównoważoną karmę
dla psów na świecie. Zamiast wołowiny będą w niej owies, ziemniaki i owady.

W karmie zabraknie cenionej wołowiny (ze względu na ogromnie silny związek pomiędzy jedzeniem
mięsa, a emisją gazów cieplarnianych) – źródłem białka będą owady, które są dużo wydajniejsze,
niż mięso np. z krowy. Ponadto, są bardzo pożywne, zawierają sporo białka, minerałów,
aminokwasów i co ważne z punktu widzenia zwierzaka – są łatwostrawne.
W karmach Yora znajdą się między innymi mielone larwy muchówki, wodorosty, cykoria, owies,
ziemniaki – smakiem karma wcale nie będzie odbierała od tego, co w tej chwili otrzymują psiaki.

Karma cieszy się sporym zainteresowaniem mediów, psiarzy i zyskuje aprobatę weterynarzy.Co o
takiej karmie sądzą psy? Mamy nadzieję, że zgodnie z tym co deklarują twórcy – psiaki są
zadowolone, a karma w rzeczywistości okaże się zbawienna dla środowiska. Być może za tą modą
pójdą kolejni producenci, dzięki czemu uda się zapobiec pogłębianiu efektu cieplarnianego.

Materiał z jabłek

Materiał z jabłek

Polskie architektki zachwyciły świat swoim materiałem z …jabłek! Kobiety wykorzystały wytłoczyny z jabłek do produkcji tkaniny, która podbija świat designu i mody. Aleksandra Kantor i Katarzyna Szpicmacher, bo o nich mowa – wpadły na pomysł wykorzystania odpadów pochodzenia organicznego. Jest to coś innowacyjnego, ciekawego, bliskiego ekologii – z pewnością nie można obok takiego projektu przejść obojętnie.

Autorki projektu zdecydowały się pracować ze skórami z jabłek – przerobiły je na materiał skóropodobny. Wsparciem technologicznym był profesor Artur Bartkowiak z Centrum Bioimmobilizacji i Innowacyjnych Materiałów Opakowaniowych Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Zdecydowaną większość tworzywa stanowią wytłoki z jabłek, które następnie miesza się z naturalną żywicą – tak powstałą pastą powleka się powierzchnie, a następnie suszy. W efekcie powstaje fantastyczny, bezpieczny, zdrowy produkt, który z pewnością nie wygeneruje tak wielu zanieczyszczeń jak np. sztuczne skóry. Bio2Matrials to „skóra” w 100% naturalna i biodegradowalna.

Niedowiarkom i osobom, które nie wierzą, że ten materiał na prawdę nadaje się do szycia chcemy powiedzieć jedno –  powstały już pierwsze ubrania i skórzana galanteria, które wkrótce trafią do sklepu. Jak dla nas – projekt niesamowity, przybijamy dużą piątkę!

 

Więcej informacji na stronie www.bio2materials.com :-)

Gąsienica barciaka większego

Gąsienice zjadające plastik

zalewająca nas zewsząd fala plastiku robi się coraz bardziej niebezpieczna. Niestety jesteśmy do niego przyzwyczajeni i nawet tam, gdzie moglibyśmy i chcemy z niego rezygnować, jest nam on wpychany. Na szczęście, osoby, którym los planety Ziemi jest nieobojętny, poszukują nowych rozwiązań, które ułatwią walkę z plastikiem i pomogą środowisku naturalnemu zmierzyć się z tą „plagą”.

Sprzymierzeńcami człowieka w walce z plastikiem są na przykład gąsienice mola woskowego – na co dzień zajadają się one plastrami miodu, jednak potrafią bez trudu zjeść…plastik. Mało tego, są w stanie przerobić go na całkiem pożywną papkę. Gąsienice należące do gatunku barciaków, z perspektywy pszczelarza są pasożytami -a tutaj, zastosowane jako owad recyklujący jest zbawieniem! Naukowiec, dr Federica Bertoccchini z Uniwersytetu Kantabrii wpadła na ten fascynujący news zupełnym przypadkiem. Otóż zajmująca się na co dzień prywatnie pasieką badaczka, była poirytowana obecnością moli woskowych w swoich ulach. Dorosłe ćmy wykształcone z gąsienic wyjadały wosk i sprawiały, że jej ciężka praca pełzła na niczym. Kobieta nie poddawała się jednak i próbowała zwalczać szkodniki – nie działało na nie dosłownie nic. Ostatecznie kobieta pozbierała gąsienice i – choć brzmi to drastycznie – chcąc je udusić, umieściła je w plastikowym worku na kilka godzin. Okazało się, że gąsienice wyżarły sporą część plastikowego worka i zdezerterowały. Wówczas Federica Bertocchini rozpoczęła badania na szerszą skalę.

Teoria o barciakach  biodegradujących tworzywa sztuczne jest efektem współpracy dr Bertocchini z naukowcami z Uniwersytetu w Cambridge – udowodnili oni, że gąsienice te w swoim układzie pokarmowym posiadają specjalne enzymy, dzięki którym możliwe jest rozłożenie polietylenu – jego struktura chemiczna jest podobna do struktury wosku – być może właśnie to spowodowało, że plastik nie stanowił problemu dla owadów.

Masowe wsparcie barciaka mogłoby się okazać bardzo pomocne – czy ktoś zdecyduje się wykorzystać gąsienice jako aparaty rozkładające plastik? Czas pokaże :)

Biotop

Żywe szklarnie przyszłością designu miejskiego

Żywe szklarnie to projekty, które cieszą się coraz większym zainteresowaniem.  Światło dzienne ujrzał właśnie projekt Simon Hjerminda Jensena z SHJworks, którego nazwa mówi w zasadzie wszystko BIOTOP.

Nazwa projektu, BIOTOP pochodzi z języka greckiego od słów bios (życie) i topos (miejsce). Instalacja to swego rodzaju eksperyment, który ma pokazać w jaki sposób organizmy naturalne (szczególnie mikrokosmos owadów i roślin) radzą sobie w miejskiej dżungli. BIOTOP to ponad 7 metrowa ( instalacja ma 7 metrów długości i  3 metry szerokości)żywa szklarnia – jest skonstruowana z betonowej misy, specjalnej skorupy przygotowanej z poliwęglanu, ziemi z zasadzonymi w niej roślinami, ulami i zwierzętami. BIOTOP umieszczono w Kopenhadze, na skrawku zieleni pomiędzy bardzo ruchliwymi ulicami. Twórcy projektu sprawdzali czy ten zielony ekosystem poradzi sobie wśród spalin, hałasu, smogu, zanieczyszczeń i … człowieka.

Zewnętrzna warstwa, tzw. skorupa, wykonana została ze specjalnego bardzo cienkiego poliwęglanu – stanowi swoistą membraną, która chroni roślinność i zwierzęta przed warunkami zewnętrznymi. Wewnątrz betonowej misy zbiera się woda deszczowa, która następnie wykorzystywana jest do zasilania roślin.

Projekt BIOTOP jest pozostawiony sam sobie – nie podlega konserwacji ani ingerencji ludzi z zewnątrz – dzięki temu autorzy instalacji będą mogli sprawdzić, czy BIOTOP będzie ewoluował by dostosować się do warunków zewnętrznych, czy będzie „żył swoim własnym życiem”.